::: www.Jarocin-Festiwal.com/forum ::: !Teraz Jarocin 2012! :::


Historia i dzień obecny Festiwali rockowych w Jarocinie

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie


Jarocin Festiwal | Utwórz swoją wizytówkę

#1 2006-07-13 22:00:45

Jarocin-Festiwal

Grupowicz Gaduła

5543699
Call me!
Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2006-07-04
Posty: 997
WWW

Ich już nie spotkamy w Jarocinie [*]

Przenoszę wątek z Archiwum - bo zacny jest i warto wspominać naszych Przyjaciół!

Ich już nie spotkamy w Jarocinie...[*]     
2005-06-06 22:04:55

    Marek Piekarczyk wymienił przed zagraniem 51 muzyków, którzy odeszli, a grali w Jarocinie:
Cz. Niemen, P. Berger, R. Riedel, Rysiek Skibiński...

Warto dodać: Robert Sadowski [Madame], Jasiu Rołt [Janerka i Armia], Jurek Kawalec [Krzak], Zdzisław Zawadzki [Perfect], Skandal [Dezerter]... i wielu innych, których może ja nie pamiętam, a Wy dopiszecie...



http://www.jarocin-festiwal.com/dla_forum/stb/i/i071.jpg
fot. Jasiu Rołt (Janerka. Jarocin 85)


Obywatel G.C. Grzegorz Ciechowski...

Andrzej Nowicki- Perfect

Bogdan Łyszkiewicz- Chłopiec z PLacu Broni ; Andrzej "Szczota" Szymańczak - Kult

Henio Sinica dr. FORT BS

Andrzej Pluszcz - Recydywa

Wojtek Młotecki (Rendez Vous)

Piotr Bańkowski - Apogeum


Książka "GRUNT TO BUNT. Rozmowy o Jarocinie" najtaniej u wydawcy IN ROCK:
kliknij tu!!!

Offline

#2 2006-12-23 17:30:44

Jarocin-Festiwal

Grupowicz Gaduła

5543699
Call me!
Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2006-07-04
Posty: 997
WWW

Re: Ich już nie spotkamy w Jarocinie [*]

Jan Kardas (Stos, gitara)


Książka "GRUNT TO BUNT. Rozmowy o Jarocinie" najtaniej u wydawcy IN ROCK:
kliknij tu!!!

Offline

#3 2006-12-24 13:17:11

Piki

Grupowicz Gaduła

2606125
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2006-07-22
Posty: 393

Re: Ich już nie spotkamy w Jarocinie [*]

Krzysztof "Koben" Grela - Siekiera

Sławomir "Sawana" Kapłunow - Rejestracja

"Kucharz" - Sedes

Mirosław Chachulski - Yanko


Życie współczesne to powieść idioty...

Offline

#4 2007-03-04 19:18:35

Jarocin-Festiwal

Grupowicz Gaduła

5543699
Call me!
Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2006-07-04
Posty: 997
WWW

Re: Ich już nie spotkamy w Jarocinie [*]

Tadeusz Nalepa

cgm.pl podało

http://www.jarocin-festiwal.com/dla_forum/stb/e/e137.jpg    http://www.jarocin-festiwal.com/dla_forum/stb/d/d082.jpg
Jarocin 87

Oto fragment rozmowy z dnia 26/12/2000 o jego występie w Jarocinie, dla Jarocin-Festiwal.com (plik mp3)

Zagrał z Dżemem w Jarocinie 5 sierpnia 87 - od 22:45 do 00:00. Ale też 30.07.1986 (Mała Scena, w nocy) z zespołem (m in A. Nowak, M. Surzyn, B. Kowalewski, T. Szukalski).

Ponizej Nalepa z Dzemem, ale nie z Jarocina.


Marcin Jacobson o występie Nalepy i Niemena w J1987:

Pomysl z Niemenem i Nalepa byl moj, podobnie jak pomysl zaproszenia kapel z obrzeza rocka np. Young Power, Tie Break itp. Marzylo mi sie rowniez zaproszenie Ossiana i Kwartetu Jorgi, ale nic z tego nie wyszlo.

Z przekonaniem Tadeusza nie bylo klopotu, bo mial juz za soba grania z Dzemem wiedzial wiec jak mlodziez na niego reaguje. Z Czeslawem bylo gorzej. W tym czasie gral juz bardzo rzadko a Jarocin znal tylko z doniesien prasowych. Nie ukrywal, ze obawia sie takiej konfrontacji. Glosno zastanawial sie nad tym czy nie pokrzyzuje to jego planow dotyczacych jesiennej trasy promujacej nowa plyte, ktorej wydanie wtedy planowal.

W sumie to tez nie byl dlugi i uciazliwy boj na argumenty. Obu Panom tlumaczylem, ze zawsze byli rockmenami, ktorzy mimo zmiennej koniunktury nie splamili sie komercja, a co za tym idzie dla fanow rocka w dalszym ciagu sa wiarygodni.
No a same koncerty. Byly wspaniale. Obaj gentelmeni przed wyjsciem na scene mieli okropna treme, choc starali sie trzymac fason, a po koncercie byli wyraznie wzruszeni - zreszta jak my wszyscy. Tadeuszowi publicznosc odspiewala "Sto lat", a Czeslaw mial dluga owacje.
To byly te chwile, ktore przywracaja czlowiekowi wiare w sens tej calej szarpaniny zwiazanej z Jarocinem.

dla Jarocin-Festiwal.com

Ostatnio edytowany przez Jarocin-Festiwal (2007-05-21 23:57:53)


Książka "GRUNT TO BUNT. Rozmowy o Jarocinie" najtaniej u wydawcy IN ROCK:
kliknij tu!!!

Offline

#5 2007-03-17 23:08:03

 Skywalker

Grupowicz Gaduła

Call me!
Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2006-08-19
Posty: 735
WWW

Re: Ich już nie spotkamy w Jarocinie [*]

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

#6 2007-03-19 23:09:04

 Skywalker

Grupowicz Gaduła

Call me!
Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2006-08-19
Posty: 735
WWW

Re: Ich już nie spotkamy w Jarocinie [*]

System

Załogant z W-wy (chyba). Może ktoś by więcej o nim napisał?
Kręcił się w towarzystwie hybrydowców chyba?

Offline

#7 2007-04-03 11:00:15

Jarocin-Festiwal

Grupowicz Gaduła

5543699
Call me!
Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2006-07-04
Posty: 997
WWW

Re: Ich już nie spotkamy w Jarocinie [*]

Dariusz Chałupniczak (instr. perk) - ARGUS (Łódź)


Książka "GRUNT TO BUNT. Rozmowy o Jarocinie" najtaniej u wydawcy IN ROCK:
kliknij tu!!!

Offline

#8 2007-05-09 21:44:28

mqrcin

Grupowicz Aktywny

9837528
Zarejestrowany: 2007-04-28
Posty: 77

Re: Ich już nie spotkamy w Jarocinie [*]

Niedawno zmarla "Gola" Riedel, moze nie bezposrednio zwiazana z jarocinem, ale w jakis sposob przez Ryska. mam nadzieje, ze sie spotkali gdzies tam z drugiej strony - bo z jej wypowiedzi bylo widac ze sie kochali

PS.
Zmarła 3 maja 2007

http://fanclub.dzem.com.pl/fanclub/img/gola.jpg


http://www.falinskiband.com/assets/images/riedel_05.jpg
Gola & Rysiek Riedel (z prawej) 14.10.1972. fot.Falinski Band

http://www.pracownia52.pl/www/gallery/main.php?g2_view=core.DownloadItem&g2_itemId=2419&g2_serialNumber=1
Riedlowie. J87. Fot. M.Makowski

Ostatnio edytowany przez Jarocin-Festiwal (2007-05-12 23:21:58)


nic nie moge zrobic bo ktos mi sie patrzy na rece Sedes

Offline

#9 2007-05-15 23:20:42

Jarocin-Festiwal

Grupowicz Gaduła

5543699
Call me!
Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2006-07-04
Posty: 997
WWW

Re: Ich już nie spotkamy w Jarocinie [*]

http://www.jarocin-festiwal.com/dla_forum/R_Sarbak.jpg
Ryszard Sarbak (Gedeon Jerubbaal) zmarł w nocy z 20 na 21 lipca 2006 roku

Gedeon Jerubbaal już bez Rysia wystąpi na Jarocinie 2007, 21 lipca (!!!). Przedziwny zbieg okoliczności...

Oto trochę informacji o tym muzyku:
Źródło

Sadzę, iż w powodzi nowych informacji powinno się jak najszybciej umieścić

notę o Ryszardzie Sarbaku, który zmarł w nocy z 20 na 21 lipca 2006 roku w szpitalu

w wyniku ciężkiej choroby. On i jego działalność jest szczególnie cenna dla kultury Poznania i Wielkopolski. Był muzykiem, animatorem kultury, absolwentem AM w Poznaniu, jednym z pierwszych propagatorów muzyki jamajskiej i - szerzej - etnicznej w Polsce. Ceniono go w środowisku muzycznym i artystycznym Poznania. Był ponadto członkiem założycielem PTAAAKa (Polskiego Towarzystwa Artystów, Autorów i Animatorów Kultury), wieloletnim dyrektorem Centrum Kultury Dąbrówka na poznańskim Piątkowie, założycielem legendarnych już grup; "Gedeon Jerubbal" (1983) i "Basstion" (1998). Grał też w wielu zespołach jazzowych, bluesowych i uprawiających tzw. global music - po polsku "muzykę etniczną" i akompaniował śpiewającym bardom. Te formacje to m.in.; "Sarbak - Stawny" (lata 70),"Duo Sarbak - Rogalski" (lata 70-80), "Atmosphere" (płyta - pod tym samym tytułem: 1997), "Blues Quartet" (1995). Był autorem muzyki do filmu "Rozpoznanie terenu"

(reż. Jacek Kasprzycki, PWSFTv i T - 1981), Przyjaźnił się z wieloma artystami różnych dziedzin, z plastykami, poetami i twórcami tzw. "nowych mediów" m.in. z Wojtkiem Kowalczykiem, Wojciechem i Witoldem Olesiakami, Sylwesterm Łachaczem,

Tamarą Sorbian, Markiem Janickim... Jego pogrzeb odbędzie się 26 lipca w środę na cmentarzu miłostowskim o 12.45. Żegnają go przyjaciele i członkowie zespołów, z którymi współpracował. Wszyscy odczuwamy ogromny ból...



opracował

Jacek Kasprzycki



Materiały:

Poniżej jego nota biograficzna, z "Kto jest kim" w Poznaniu" - z 1997 roku;



SARBAK Ryszard Józef
ANIMATOR KULTURY, MUZYK, DYREKTOR, PIĄTKOWSKIEGO CENTRUM KULTURY "DĄBRÓWKA"

Ur. 24. IX 1952 w Poznaniu. Ceni sobie współpracę z warszawskimi instytucjami kulturalnymi: PSJ, "Estradą", Klubem Studenckim "Remont" i Pałacem Kultury (1975-1981), a także z czeskim środowiskiem muzycznym (od 1986).
W 1980 ukończył Wydz. Instrumentalny poznańskiej PWSM, uzyskując dyplom mgr. sztuki. W 1. 1972-1982 był muzykiem wielu formacji, wykonujących różne gatunki muz., 1982 kier. artyst. firmy Inter-Art, 1983-1988 kier. zespołu Gedeon Jerubbaal, w 1989 założył grupę muz. "Basstion", w latach 1990-1991 kier. klubu studenckiego "Bratniak". Od 1991 dyr. Piątkowskiego Centrum Kultury "Dąbrówka". Wydał kilka płyt i kaset, w tym dla Ras Records Washington USA. Organizował imprezy artyst., m.in. "Dialog z kulturą czeską" we współpracy z pozn. Konsulatem.
Żonaty (Barbara, technik organizator reklamy), syn (Remigiusz). Jego pasją jest muzyka, i jej poświęca wolny czas; lubi muzykę etniczną. Chętnie czyta beletrystykę, zwłaszcza książki H. Hesse i C. Castanedy, ceni też malarstwo impresjonistów. Uwielbia piesze wędrówki po Bieszczadach. Najważniejszymi wartościami są dla niego wiara, nadzieja i miłość. Satysfakcję sprawia mu własna aktywność muzyczna, również przyszłość wiąże z nowymi projektami w tej dziedzinie.
adres: 61-381 Poznań, os. Armii Krajowej 122 m. 9, tel. 879 99 09





NOTA o zespole Basstion.

Zespół Basstion założył w 1988 roku Ryszard Sarbak - współtwórca i trębacz grupy Gedeon Jerubbaal. Zespół gra muzykę reggae, inspirowaną różnymi brzmieniami: od karaibskich rytmów przez ska, rock, jazz i inne. W muzyce formacji pojawiają się nowe sekwencje techniczne i brzmieniowe takie jak: turntableism, live act, dub. W warstwie tekstowej znajdujemy odnośniki od korzeni wiary po ostrą krytykę zastanej rzeczywistości.

Najbardziej aktywny okres działalności grupy to lata 1989-1993. W tym czasie grupa zagrała ponad 100 koncertów i wystąpiła na wszystkich znaczących imprezach muzycznych w kraju m.in.: "Reggae Blues Festival" w Brodnicy, "Reggae nad Wartą" w Gorzowie, "Rock Festival" w Jarocinie, "Winter Reggae" w Gliwicach, "Zaczarowany Świat Harmonijki" w Poznaniu. Zespół grał również w Czechach, Rosji na Słowacji i Ukrainie. Wystąpił też ze słynną kapelą Normana Granta "Twinkle Brothers". W latach 1995-2001 grupa zawiesiła działalność grając tylko okazjonalne koncerty m in. na "Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy". W 2002 r. muzycy postanowili powrócić na scenę i rozpoczęli koncertowanie w klubach oraz na większych imprezach takich jak np. "Reggae na Piaskach" w Ostrowie Wlkp..

Pod koniec listopada 2003 będzie miał miejsce premiera nowej płyty Basstionu " Lwy ognia". Obecnie trzon zespołu stanowią: Ryszard Sarbak (trąbka, kompozycje), Przemysław "JAH-JAH" Frankowski (śpiew, teksty), Tomasz "STEVE" Wójtowicz (gitara), Tomasz Senger (perkusja). Pozostali muzycy współpracujący z grupą to: Zbyszek Kendzia (gitara basowa), Andrzej Strzeszek (instrumenty klawiszowe), DJ ERSKY (secquence, remixer, live act, turntableism)

http://www.sarainowak.com/gedeon/ged5.jpg
fot. sarainnowak.com. R. Sarbak w GJ. 2004.


May 6, 2007 - Sunday
     

Tribute to Ryszard Sarbak
Category: Friends



           Ryszard SARBAK (1952-2006)


    Poznalem Ryzarda w pewien styczniowy wieczór w 1984-ym, w klubie przy ówczesnym stadionie 22-ego Lipca w Poznaniu. Nie w barze, tylko w przestronnym pomieszczeniu, jakie od klubu sportowego wynajmowala dla nas firma polonijna Inter-Art, nasz pierwszy (i ostatni) muzyczny mecenas. Przyszlismy, jak zwykle, przyzwoicie spóznieni, w sali czekal juz na nas drobny czlowieczek po trzydziestce z lysinka na srodku glowy okolona rozwichrzona czupryna wiecznie mlodego artysty.

   - Witam, panowie – powiedzial. – Jestem Ryszard, Ryszard Sarbak. Bede waszym aranzerem. Podalismy sobie rece, po czym zapadla dluga i niezreczna cisza.

   Firma straszyla nas aranzerem od kilku tygodni, od czasu gdy na koncercie metalowym w Gorzowie Wlkp., który z jakiegos powodu otwieralismy, pozwolilismy naszemu ujaranemu gitarzyscie zagrac i zaspiewac solo kawalek „Rewolucja" z tekstem przesyconym wizjami kwiatów, fioletowej coca-coli i rzeszy krasnoludków wychodzacych radosnie z podziemia.. Tlum metali w koszulkach „Banda i Wanda" czekal na swoja gwiazde, niektórzy pluli na nas, inni dmuchali ryzem z rurek, sam dostalem ze dwa razy w czolo w trakcie wystepu. Aranzer mial nas rozwinac i uzdrowic, dodac estradowej oglady, zapewniajac oczywiscie ciecia podatkowe dla firmy, która dopisywala jego gaze w kolumience dzialalnosci charytatywnych.

   Ryszard szybko przelamal lody. Nie wpychal sie z niczym, nie wymadrzal, sluchal kawalków jednego po drugim, na koncu komentowal krótko, cos doradzal, pytal raczej, subtelnie zwracajac uwage na wyrazne niedociagniecia: a jak chcecie to skonczyc, a ta pauza w srodku to solo gitary, czy ty Mariusz brzekasz cos tam przez pomylke? Jego pomoc i wplyw na nasze muzyczne wyobrazenia byly istotne, chociaz o samym reggae wiedzial tak malo jak my. I nie ukrywal tego, wrecz przeciwnie, zrobilismy z rozgryzania reggae wspaniala zabawe. Rychu poprosil o kasety z najlepszym jamajskim roots i lover's rock, po czym w domu przesluchiwal jedna po drugiej, starajac sie przejrzec muzyke na wylot. I przejrzal, rytm odwrócony z akcentem basu i stopy na raz, werbel na trzy, gitara i klawisz na dwa i cztery, tylko ta klawiszowa pulsacja, cie choroba... Taki byl, dyplom Wyzszej Muzycznej w klasie kornetu i lata estradowego akompaniowania ustawily go do muzyki pragmatycznie. My nie mielismy jeszcze dwudziestu lat i widzielismy siebie jako rebeliantów i mistyków, Rychu nas rozumial, ale dodawal swoje, zeby kawalek byl krótszy i przejrzystszy, jednym slowem, zeby nadawal sie do uzytku.       Nawet nie zauwazylismy, kiedy zaczelismy go traktowac jak jednego z nas. W któryms momencie wrócil pomysl sekcji detej (mielismy takowa na samym poczatku), a skoro Rysiu studiowal kornet... Lejwoda przyniósl stara trabke, na której jego ojciec grywal w milicyjnej orkiestrze, Rysio wzial ja w drzaca ze wzruszenia reke, objal wentyl ustami i wydal pierwszy dzwiek, dzwiek który pózniej przeszedl do historii jako „trabka Gedeona", nasz znak rozpoznawczy przez lata.

   Ryszard zrobil wtedy (a byla wiosna 1984) dwie rzeczy, za jakie nalezy mu sie nasz wieczny szacunek i wdziecznosc. W momencie zwatpienia (a bylo ich kilka w tamtym okresie) przekonal nas do tego, abysmy grali tylko reggae, nie mieszali z punkiem czy wydumana nowa fala. Robicie to dobrze i zrobicie jeszcze lepiej, powtarzal, a inne style, rock, punk, jazz czy bossanove, cokolwiek chcecie, zawsze sie zmiesci w aranzu, solówce, riffie i to wam tylko wyjdzie na dobre! Druga rzecz, to decyzja jaka podjal, kiedy kruchy okret Inter-Artu zatonal, a zaloga wskakiwala do szalup, nam zostawiajac na ratunek zaledwie pare tepych brzytew. Ryszard odrzucil kilka sliskich choc atrakcyjnych propozycji i zostal z nami, postanowil w wieku trzydziestu dwóch lat zaczac grac na dobre z nie znanym nikomu nastoletnim zespolem. Chcial przezyc raz jeszcze cos autentycznego, zaryzykowac, zagrac bez nut i zrobil to, gral z nami przez piec dlugich lat i glowe daje, ze nigdy tego nie zalowal!

   Ile wina wypilismy, ile spalilismy jointów, ile zagralismy wspanialych koncertów i ile zlych, których nie chce sie wspominac, to temat na osobna opowiesc. Najpiekniej jednak wspominam nasze nocne rozmowy, dialogi na dwanascie nóg, pelne madrosci, sentencji, wyrachowania i perwersji. Bylismy rozmówcami nieskonczenie chlonnymi i elokwentnymi, potrafilismy budowac struktury, tworzyc gombrowiczowskie kosmosy i borgesowskie biblioteki, tylko po to by zniszczyc je w nastepnym hotelu po kolejnym koncercie, smiejac sie do lez z tego iz sami niemal w nie uwierzylismy. Jednym z najbardziej fascynujacych elementów elektryzujacych atmosfere bylo zderzenie osobowosci, jakze rózny byl Nowak od Rycha, Rychu ode mnie, ja od Lejwody, ten od Makarona i tak dalej w zaleznosci od skladu i okolicznosci. Ta konfrontacja osobowosci i zainteresowan, której naturalnym punktem zapalnym byl wlasnie Ryszard, stanowila w koncu o oryginalnosci i bogactwie zespolu jaki tworzylismy i to byl prawdopodobnie najistotniejszy (gdyz nieswiadomy) jego wklad w twórczy tygiel pod nazwa Gedeon Jerubbaal.

   Bywaly tez konflikty, a jakze: ze wzgledu na wiek i muzyczne wyksztalcenie branzowi dziennikarze uparcie nazywali go liderem (czesto nosil zólta koszulke, to fakt), albo kierownikiem zespolu, nie potrafiac zrozumiec tego, ze powazny czlowiek traktuje dwudziestolatków jak partnerów. A wymiana pomyslów i procesy kreatywne byly w Gedeonie przykladem rzadko spotykanej tolerancji i demokracji!

   Mial tez Ryszard serie pseudonimów nadawanych mu w róznych okresach zycia przez róznych przyjaciól: byl Serkiem (wegetarianizm) i Braminem w czasach, gdy organizowal w warszawskim „Remoncie" nowofalowa grupe Tao, byl Smoczkiem i Telesforem, po tym jak przyssal sie do trabki na naszej próbie, nazywalismy go Ryszardem Dolarem, gdy zdarzyly sie jakies finansowe naduzycia, albo Sarbacesem, kiedy powiedzial cos, co warto bylo zapisac w notesie, albo zapamietac.

   Po moim wyjezdzie do Montrealu i konsekwentnym rozpadzie Gedeona w '88-ym, Ryszard zalozyl Basstion, w którym byl juz faktycznie liderem i prowadzil te grupe –na dobre i na zle- praktycznie do konca. W tym samym czasie sprawdzil sie znakomicie jako kierownik klubu studenckiego „Bratniak", pózniej dyrektorowal w duzym poznanskim Osrodku Kultury „Dabrówka". Byl pierwsza osoba, jaka zaprosila mnie do grania w trakcie wakacji w Polsce w '92-im. Gralismy nasze stare numery na koncu koncertu Basstionu, pózniej zdarzalo nam sie reaktywowac Gedeon na kilka koncertów w ciagu lata; zawsze z Ryszardem, bez jego trabki to juz nie byla ta sama kapela.

   Ostatni raz spotkalem go w Polsce w sierpniu 2004. Wydawal mi sie wtedy zmeczony, slabszy, byc moze chory, nigdy go o to nie pytalem. Pojechalismy bez prób zagrac koncert do Ostródy i po intensywnym cwiczeniu w hotelu, Ryszard nie zdecydowal sie na wyjscie na scene. Po dwóch tygodniach wyruszyl jednak z nami do Bydgoszczy i zagralismy w „Mózgu" bardzo dobra sztuke. Dzien pózniej gralismy w Poznaniu, „U Bazyla", maly koncert na zakonczenie dlugiej i satysfakcjonujacej, choc niezbyt spektakularnej kariery. Kiedy wykrzykiwalem „Trójkolorowe slonce na niebie, trójkolorowe wlasnie dla Ciebie" do garstki wiernych sluchaczy o twarzach zrytych wiekiem, madroscia i substancjami, patrzylem na Ryszarda z trabka w rece, Nowaka walczacego z niesfornym kablem u gitary, na Tomka Sengera z nieobecnym wyrazem twarzy za perkusja. Wszystko plynie, ale nic sie nie zmienia, pomyslalem. Jestem tam gdzie bylem dwadziescia lat temu i byc moze juz nigdy nigdzie dalej nie bede. Ta mysl wypelnila mnie szczesciem. Spojrzalem w prawo na Rysia dajacego swój oddech trabce tworzacej –jak tyle razy przedtem- ten sam niesmiertelny riff naszego najstarszego kawalka. Ryszard usmiechnal sie do mnie, otarl lze z oka i znikl.



                        Z podziekowaniami za wszystko,

                 Symeon Ruta oraz caly Gedeon Jerubbaal


Książka "GRUNT TO BUNT. Rozmowy o Jarocinie" najtaniej u wydawcy IN ROCK:
kliknij tu!!!

Offline

#10 2007-05-19 11:08:43

 Skywalker

Grupowicz Gaduła

Call me!
Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2006-08-19
Posty: 735
WWW

Re: Ich już nie spotkamy w Jarocinie [*]

Jerzy Mieloszyk. Szef SB w Jarocinie w latach 80. Zmarł 24 października 2005 r.

Bywał też radnym w późniejszych czasach... m in 2003, 2004, 2005...

http://bip.wokiss.pl/jarocinp/index.php?pid=521


Pełnione funkcje:
Radny Rady Powiatu (I kadencja),

Radny Rady Powiatu (II kadencja)

Od 23.01.2004 Przewodniczący Komisji Rewizyjnej, Wiceprzewodniczący Komisji Zdrowia, Spraw Społecznych i Administracyjnych oraz Porządku Publicznego Bezpieczeństwa

Członek Komisji Promocji, Edukacji Publicznej, Kultury, Kultury Fizycznej i Turystyki

Offline

#11 2008-01-13 11:21:06

Jarocin-Festiwal

Grupowicz Gaduła

5543699
Call me!
Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2006-07-04
Posty: 997
WWW

Re: Ich już nie spotkamy w Jarocinie [*]

Za wp.pl

7 sierpnia 2007 odszedł wokalista zespołu ROKOSZ - Sławek "PONTON" Przybylski.


http://mp3.wp.pl/i/b/89/89090.jpg

Rokosz to jedna z pierwszych polskich formacji reggae założona w 1984 roku przez Jarka "Dżerego" Lisa i Jacka "Dżej Dżeja" Jędrzejaka - obaj znani z zespołów Big Cyc, Czarno-Czarni.

W latach 1984-1988 zespół wystąpił na wszystkich najważniejszych festiwalach muzyki reggae w Polsce takich jak "Róbrege '85", "Winter Reggae" czy "Reggae nad Wartą".

W 1985 ROKOSZ był laureatem Festiwalu Muzyków Rockowych w Jarocinie.

Piosenki Rokosza "Oceany" i "I Ją Wą Wą" przez wiele tygodni utrzymywały się na pierwszych miejscach listy przebojów Rozgłosni Harcerskiej.

Ponton uważany był za jednego z najciekawszych i najoryginalniejszych wokalistów muzyki reggae w Polsce.

Miał 47 lat

Oceany mp3


Książka "GRUNT TO BUNT. Rozmowy o Jarocinie" najtaniej u wydawcy IN ROCK:
kliknij tu!!!

Offline

#12 2008-11-04 00:32:56

 Skywalker

Grupowicz Gaduła

Call me!
Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2006-08-19
Posty: 735
WWW

Re: Ich już nie spotkamy w Jarocinie [*]

Listopad 2008

Odszedł Witek Urbański - basista zespołu Malarze i Żołnierze, "Pastelowe" +

http://c3.ac-images.myspacecdn.com/images02/27/l_e25090037fb44fab88da95bbb656cd52.jpg

Tekst

Offline

#13 2009-07-25 15:50:48

Jarocin-Festiwal

Grupowicz Gaduła

5543699
Call me!
Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2006-07-04
Posty: 997
WWW

Re: Ich już nie spotkamy w Jarocinie [*]

http://andrzejsiewierski.republika.pl/foto/01.jpg

Andrzej Siewierski - Azyl P.

zm. 28 grudnia 2007

http://www.youtube.com/watch?v=vmLI-mvguW8


Książka "GRUNT TO BUNT. Rozmowy o Jarocinie" najtaniej u wydawcy IN ROCK:
kliknij tu!!!

Offline

#14 2010-01-31 15:39:56

Jarocin-Festiwal

Grupowicz Gaduła

5543699
Call me!
Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2006-07-04
Posty: 997
WWW

Re: Ich już nie spotkamy w Jarocinie [*]

Cezary Czternastek (ur. 26 lipca 1962, zm. 1 marca 2008 w Brzegu) – polski muzyk bluesowy, skrzypek, pianista, gitarzysta, wokalista oraz autor tekstów.

Grał chyba z Easy Rider w J81
http://m.onet.pl/_m/c7dc9ea80edbed947e3894e364f52a22,14,1.jpg

fot J Awakumowski

http://www.kasachorych.com/images/czternastek.jpg

fot. kasachorych.com


Książka "GRUNT TO BUNT. Rozmowy o Jarocinie" najtaniej u wydawcy IN ROCK:
kliknij tu!!!

Offline

#15 2010-01-31 22:50:59

Jarocin-Festiwal

Grupowicz Gaduła

5543699
Call me!
Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2006-07-04
Posty: 997
WWW

Re: Ich już nie spotkamy w Jarocinie [*]

Janusz Kudlarczyk (III skład, uczestnik J80). zm. chyba 2009 r.


Książka "GRUNT TO BUNT. Rozmowy o Jarocinie" najtaniej u wydawcy IN ROCK:
kliknij tu!!!

Offline


Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
Australia:) przepusty kablowe i sygnalizacja pożaru LINK Tanie noclegi Zamość, hotele Zamość this website