::: www.Jarocin-Festiwal.com/forum ::: !Teraz Jarocin 2012! :::


Historia i dzień obecny Festiwali rockowych w Jarocinie

Ogłoszenie


Jarocin Festiwal | Utwórz swoją wizytówkę

#1 2007-05-18 14:35:04

Jarocin-Festiwal

Grupowicz Gaduła

5543699
Call me!
Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2006-07-04
Posty: 997
WWW

Zielone Żabki

Fragment z Garażu

- Jeździłeś do Jarocina?

- Tak, jasne. Pierwszy raz byłem w 1983 r., uciekłem wtedy z domu. Ale tak naprawdę pojechałem tam, rozejrzałem się, nie znalazłem nikogo znajomego i nie zostałem. Do dziś tego żałuję. Przeżyłem wtedy wielki szok, ludzie wyglądali jak zupełnie z innego świata. Byłem pod wielkim wrażeniem. Ja byłem małolatem i to, co zobaczyłem, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Ludzie byli tak ubrani... no, odlot po prostu. Totalna ortodoksja, maksymalna awangarda, coś niezwykłego. To było niesamowite, nawet jak dzisiaj na to popatrzeć. Każdy robił sam swoje rzeczy, sam malował swoją "skórę". Nie było mody na ramoneski, nosiło się po prostu skórzane kurtki, płaszcze, prochowce. Do tego malunki bardzo różne, bardzo dobre, moim zdaniem. Później, wiadomo, zaczęła się sztampa.

W 1985 r. był pierwszy festiwal, który obejrzałem od początku do końca. Było niesamowicie - świetna muzyka, świetna atmosfera. Wiele niesamowitych rozmów, co ciekawe, przy niewielkiej ilości alkoholu. Wielkie spotkanie ludzi i wielopłaszczyznowe kontakty.

- Kiedy zauważyłeś, że coś w Jarocinie zaczyna się psuć, że festiwal powoli się degeneruje?

- Chyba razem z pojawieniem się tam telewizji, ale ten proces trwał długo, latami. Trudno wskazać jakiś konkretny rok. Na początku do Jarocina przyjeżdżała młodzież totalnie awangardowa, ludzie którzy byli zainteresowani muzyką, anarchizmem - w sensie uwolnienia umysłu, otwarcia oczu, otwarcia serca, uwolnienia od znanego. Potem, wiadomo, przyjeżdżali ludzie, którzy... Nie wiem, czy zaczęli przyjeżdżać ludzie nowi, czy zaczęła zmieniać się Polska. Myślę, że reklama i media zrobiły swoje. Wyjazd do Jarocina stał się jednym ze sposobów spędzenia wakacji. Dużo osób traktowało festiwal jako okazję do zabawy w punk rocka, chciało zabawić się klimatem Jarocina.

- W 1988 r. po wygraniu Jarocina zrobiło się o was głośno we wszystkich mediach. Jak oceniasz to, co się potem działo?

- Myślę, że Zielone Żabki były symbolem czasów wielkiej nadziei Polaków w ogóle. System przestał być aktywny, można było dużo powiedzieć na jego temat i ZŻ to robiły. Ludzie nie tkwili już w kajdanach komunizmu, a jeszcze nie wkręcili się w następny układ. Ten okres był czasem wielkiej wolności, wielkich możliwości i otwarcia. Nagle gdzieś zniknął konflikt pokoleń, wszyscy spotykali się ze wszystkimi i potrafili ze sobą rozmawiać. Ludzie z domów kultury razem z punkowcami robili koncerty. U nas w Jaworze był dyrektor domu kultury - ten, którego skrytykowaliśmy w kawałku "Kultura", ale później współpracowaliśmy ze sobą dłuższy czas. To było fajne. Zdaję sobie sprawę, że on tam jakieś wałki kręcił przy okazji, ale z drugiej strony otwierał również wiele możliwości przed nami. Dawał nam sprzęt, salę, mówił: "macie, róbcie".

Czy nas to przerastało? Chcieliśmy się pokazać, zaistnieć. Ja, szczerze przyznam, chciałem, żebyśmy zdobyli I nagrodę w Jarocinie, ale nie mieliśmy planów, co dalej. Nie myśleliśmy o płycie, bo rynek muzyczny był wtedy praktycznie żaden.

- Jak to było naprawdę z tą nagrodą, bo narosło wokół tego sporo plotek - rozrzuciliście pieniądze wśród publiczności?

- Nie, ludzie tak myśleli, bo z daleka nie było za bardzo widać, co rzucamy. Nagrodą był Złoty Kameleon, statuetka z gipsu. Nasz przyjaciel, który nam trochę pomagał i chciał być takim naszym Malcolmem McLarenem, podsunął nam pomysł, żeby tę figurkę rozbić i rozrzucić fragmenty. Tak zrobiliśmy. Wiele gazet później spekulowało na ten temat.

- Wtedy też nie pozwoliliście się filmować polskiej telewizji.

- Telewizja kreowała swój wizerunek Jarocina, wykorzystywali pewne fragmenty i interpretowali po swojemu. Była to ostra manipulacja i nie chcieliśmy mieć z tym nic wspólnego. Wiedzieliśmy, że nie będziemy mieć żadnego wpływu na montaż, więc powiedzieliśmy, żeby wyłączono kamery przed naszym występem. Bardzo się na nas obrazili. Punkowcy za to byli w ekstazie (śmiech).


Źródło


Książka "GRUNT TO BUNT. Rozmowy o Jarocinie" najtaniej u wydawcy IN ROCK:
kliknij tu!!!

Offline


Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
zakład pogrzebowy warszawa fotograf szkolny warszawa płyty dla motoryzacji wolne domki Rewal http://rolmet-ilawa.pl/ http://zspwegrow.edu.pl/ http://pasazmeteor.pl/