::: www.Jarocin-Festiwal.com/forum ::: !Teraz Jarocin 2012! :::


Historia i dzień obecny Festiwali rockowych w Jarocinie

Ogłoszenie


Jarocin Festiwal | Utwórz swoją wizytówkę

#1 2008-08-12 14:30:19

Jarocin-Festiwal

Grupowicz Gaduła

5543699
Call me!
Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2006-07-04
Posty: 997
WWW

Rejestracja

http://www.mfk.torun.pl/scena/rejestracja/plakat1.jpg
fot. ze stron McButelki

Według zdjeć
http://www.myspace.com/rejestracja
miała miejsce reaktywacja Reji!


Książka "GRUNT TO BUNT. Rozmowy o Jarocinie" najtaniej u wydawcy IN ROCK:
kliknij tu!!!

Offline

#2 2008-08-13 15:20:13

Piki

Grupowicz Gaduła

2606125
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2006-07-22
Posty: 393

Re: Rejestracja

Salt 2 - protoplasta Karceru.


Życie współczesne to powieść idioty...

Offline

#3 2008-09-09 23:32:05

Reda

Gość

Re: Rejestracja

Był punk, będzie punk

Jacek Kiełpiński, Piątek, 5 Września 2008
Zmniejsz tekst Domyślna wielkość tekstu Powiększ tekst

Rejestracja Przedpoborowa - czy coś wam to mówi? Początek lat osiemdziesiątych, ponury okres stanu wojennego i niespodziewana eksplozja muzycznych talentów. Wtedy narodziła się kapela będąca absolutnym wzorem rockowej legendy. Sex, drugs and rock’n’roll, tyle że w polskim, czarno-białym wydaniu.

image

Kiedyś chodzili do jednej klasy. Może dlatego tak doskonale się rozumieją i podczas prób wychwytują najmniejsze usterki. „Gelo” komentuje grę „Siaty” na bieżąco, ten nie zostaje mu dłużny i potrafi przekrzyczeć wokalistę uzbrojonego w mikrofon. / Fot. Jacek Kiełpiński
Wystarczyło kilka plakatów malowanych ręcznie na szarym pakowym papierze. I poczta pantoflowa. Na ich pierwszy koncert do kawiarni w toruńskim Dworze Artusa przyszły tłumy młodych ludzi. Niektórzy stali na parapetach i wciągali przez okna swoich kumpli. Rytualnego tańca pogo jeszcze wtedy w Toruniu nie praktykowano, zresztą nie byłoby na niego miejsca - wszyscy stali upchani jak śledzie.

Jak ćwierć wieku temu

Ówczesna widownia, obecni czterdziestolatkowie, z zaskoczeniem dowiadują się, też pocztą pantoflową, że Rejestracja wraca do życia. Sięgając do prawdziwych korzeni tej garażowej muzyki, próby odbywa w zniszczonym bunkrze. Tam można dziś posłuchać najlepszych kawałków: „Kontroli”, „Dymiących kominów”, „Wariata” czy „Idziemy do pracy”. - Kapela brzmi tak świeżo jak blisko ćwierć wieku temu! - zapewnia „Kiwi”, dawny fan. - A muzycznie, w poszerzonym składzie, jest nawet lepsza.
Reklama

Bunkier przy ul. Wschodniej w Toruniu. Ciężko tam trafić, bo zarośnięty nie rzuca się w oczy. W niewielkim pomieszczeniu, wyłożonym styropianowymi płytami za perkusją szaleje „Siata”. Łomot bębnów przekrzykuje „Gelo” - wokalista o potężnym, charakterystycznym głosie, który przywraca pamięć tamtych burzliwych lat.
image

Zdjęcie z 1984 albo 1985 r. Pod murem „Od Nowy” stoją od lewej „Gelo”, „Siata”, ówczesny basista „Kulka”, który zastąpił „Sawanę”, i „Murek”. / Fot. Archiwum Rejestracji

W 1980 r. kolejny koncert Rejestracji zorganizowano w większej sali - po lewej stronie od wejścia do Dworu Artusa. Też były tłumy. Dziś nikt tam już nie zagra, najwyżej kupi kosmetyki od Rossmanna, bo kulturę (może i kontrowersyjną dla wielu, ale jednak) wypchnął stamtąd handel. Podobnie z kawiarnią po prawej - od lat sprzedaje się tam pierniki.

- Zanim dobiliśmy się do działającej wówczas w Dworze Artusa „Od Nowy” i zyskaliśmy przychylność jej szefa, Waldka Rudzieckiego, przejść musieliśmy etap prób po piwnicach i mieszkaniach - wspomina „Siata”. - Zawsze kończyło się to awanturą. Pamiętam, jak urywaliśmy się z „Leonem” z praktyk w Ema-Apatorze po podbiciu karty godzinowej i biegliśmy do niego na chatę. Ja waliłem w bębny, on grał na gitarze. W pewnym momencie zadzwonił ktoś do drzwi. „Leon” otworzył i na dzień dobry dostał pięścią w twarz. Nie wiadomo, co nie spodobało się sąsiadowi - hałas czy słowa piosenki, a śpiewaliśmy akurat o „pier... autobusach”, bo strajkowały i nie dało się jeździć po mieście.

- Pierwsze teksty były rzeczywiście pełne wulgaryzmów - przyznaje „Gelo”. - No, ale taka uroda tej muzyki, jak punk to punk.

Muzycy są zgodni - nie byłoby tutejszego fenomenu punk rocka (znawcy tematu nie mają wątpliwości, że Toruń był, obok Warszawy, w tamtym czasie ośrodkiem najbardziej z tą muzyką utożsamianym), gdyby nie „Sawana”, basista zespołu. Jego losy mogłyby stanowić kanwę scenariusza filmowego. Ale takie filmy robi się na Zachodzie, tam muzyczne legendy bardziej pielęgnują.

image

Podczas prób w bunkrze dawnym członkom zespołu przypominają się początki wspólnego grania. Wtedy próby odbywały się w miesz- kaniach prywatnych i piwnicach. Zawsze kończyły się awanturami z sąsiadami, nieraz dochodziło do rękoczynów. / Fot. Łukasz Trzeszczkowski
- Gdy go pierwszy raz zobaczyłem w autobusie... oniemiałem. Był jak z innej planety - wspomina „Siata”. - Nie pasował do szarej rzeczywistości. Kolorowe, stojące pionowo włosy, spodnie w jakieś mazaje, wytarta skóra na grzbiecie, lekko zachwiany. Zagadałem. A on od razu: „Chciałem kapelę zrobić”. To był gość, który przekraczał wszystkie bariery. Jak SOK-ista straszył go, że użyje gazu, pytał: „Jakiego? Cyklonu B?” Gdy nas zamknęli w policyjnym areszcie i drżałem, co z nami będzie, on rozkładał koc na betonie i zasypiał. A laski... Co on w sobie musiał mieć... Zawsze wygarniał najlepsze. Ja byłem na szarym końcu, bo w tym czasie musiałem bębny składać.

W narkotycznych nastrojach

Narkotyki pojawiły się jakby naturalnie. Światowa norma - tam gdzie muzyka buntu, tam zawsze i one. - Najpierw po towar jeździło się do Bydgoszczy. Czasami „kompot” wstrzykiwaliśmy sobie w parku przy farze - „Gelo” zapewnia, że nikt nie zwracał na to uwagi. - W tamtych czasach milicja jeszcze nie wiedziała, o co w tej zabawie chodzi. - Pamiętam, trawę brało się z ulicy Kaszubskiej. Znakomita samosieja tam rosła. I tak naćpani i upaleni wracaliśmy w świetnych nastrojach do domu. Wtedy przez myśl nam nie przechodziło, jak to się może skończyć...

Jarocin, 1983 rok. Impreza pamiętna. To wtedy Rejestrację, w najbardziej znanym składzie, z „Murkiem” na gitarze, dostrzegł Paweł Karpiński, reżyser planujący nakręcić film o polskim rocku. Muzycy zaś bardziej niż sam koncert pamiętają „Gejzera” z Bydgoszczy (dziś jest terapeutą), który otworzył im oczy na narkotyczne możliwości, leżące tuż na wyciągnięcie ręki. - „Przecież jadąc pociągiem mijaliście pola makowe” - podpowiadał. „Pora tam wracać”. Pokazał nam wszystkie cuda wyciskane z makówek - „Gelo” pamięta szczegóły do dziś. - Potem na polu namiotowym staliśmy się fachowcami od smażenia i po zapachu rozpoznawaliśmy, gdzie akurat szła produkcja.

To wszystko lipa

Narkotyki stały się przekleństwem zespołu. - Już w 1983 r. doszło do awantury. Powiedziałem, że koniec z herą - mówi „Siata” - Przestawaliśmy sobie ufać, często nie dawało się w ogóle grać, bo ktoś - najczęściej grzejący zdecydowanie najostrzej „Sawana” - dostawał „zwisów” i zwyczajnie zasypiał podczas próby. To przestawało mieć jakikolwiek sens.
image

„Siata” przygodę z perkusją zaczął w szkole muzycznej. Na zdjęciu: podczas próby lub koncertu w „Od Nowie”. / Fot. Archiwum Rejestracji

Narkotyki stały także za odsiadką „Gela” i przyczyniły się do śmierci „Sawany” w 1989 r.

W filmie „To tylko rock” Pawła Karpińskiego Rejestracja pojawia się przez moment. Głównie widać „Gela” przebijającego się przez tłum z mikrofonem i śpiewającego „Idzie wariat ulicą” - autentyczny przebój tamtych lat. Ówczesny przemysł fonograficzny zdobył się na płytę „Jak punk to punk” - Rejestracja ma tu swoje dwa kawałki: „1125”, czyli trochę uładzoną wersję „Kontroli” i „Wszystko można otoczyć mgłą”, utwór bardziej znany pod tytułem „Ciemność”.

- Zdawaliśmy sobie sprawę, że to wszystko lipa, ale takie były wówczas możliwości zaprezentowania się na szerszą skalę - muzycy nie wykluczają, że ówczesny sukces Republiki, która właśnie wtedy wydała swą słynną biało-czarną płytę, mógłby stać się też ich udziałem, ale... akurat wszyscy zapadli na żółtaczkę. Takie były skutki używania tej samej igły.

Pełno białych twarzy

Nawet niby profesjonalne nagranie dla radia studenckiego, zrealizowane w „Klubie Morskim”, okazało się niewypałem. - Mało tam słychać. My robiliśmy lepsze nagrania z prób. Doskonalsze też okazują się amatorskie nagrania koncertów na poczciwych grundigach trzymanych nad głowami. To była wtedy norma - „Gelo” przyznaje, że do dziś natyka się na nieznane mu wcześniej nagrania, często wielokrotnie kopiowane, krążące między ludźmi. Problem w tym, że wszystkie mają fatalną jakość.

Pamiątek po Rejestracji jest jak na lekarstwo. Muzykom zostały głównie wspomnienia.
image

„Gelo” podczas koncertu w najlepszych latach działalności zespołu Rejestracja / Fot. Archiwum Rejestracji

- Pamiętam koncert w Koszalinie, po którym zapodaliśmy sobie maseczki, bodaj z bzu białego, na twarze. Chodziło o trądzik, który nas trapił. I tak przyozdobieni poszliśmy coś zjeść na miasto. Wywalali nas z lokali - „Siata” wspomina z rozbawieniem. - Po trzech dniach koncertujemy w Słupsku, a tam dwa pierwsze rzędy pełne białych twarzy. Ci, którzy przyjechali za nami z Koszalina, pomyśleli pewnie, że to taki styl i się maznęli. Trudno im było to zmyć, bo zastosowali maść cynkową.

Punk rock po raz pierwszy

Chętnie wspominają też krótki koncert w wojskowym ośrodku wypoczynkowym w Unieściu, gdzie po zagraniu kawałka „Armia” przerażeni wyśpiewanym tekstem organizatorzy wyłączyli im prąd i kazali się wynosić. Ciepło wspominają koncerty szczególnie tam, gdzie punk rock za ich sprawą pojawił się po raz pierwszy. - Tak było chociażby w Świeciu, gdzie publiczność wyraźnie nie wiedziała, jak się zachować. Po każdym utworze zalegała grobowa cisza, a oklaski pojawiały się z piętnastosekundowym opóźnieniem - „Gelo” szczególnie ceni koncert w Gryficach, który dzięki doskonałemu akustykowi z miejscowego kinoteatru był jednym z najlepszych w historii zespołu. - Ludzie myśleli, że będzie coś do potańczenia. Ale ostatecznie byli zachwyceni, po koncercie przychodzili gratulować.

Słowa godzące w system

„Siata”, autor większości tekstów zespołu („Jak naszła mnie wena, potrafiłem napisać 7 tekstów, z których wybieraliśmy najlepszy”), do dziś wspomina żarty robione z cenzorów. - Oni szukali tylko słów godzących wprost w system. Często podsuwaliśmy im lipne teksty. Na koncercie śpiewaliśmy: „Bierzcie prochy, inaczej zgnijecie”, a cenzor wcześniej z zadowoleniem czytał coś o „zgniłym Zachodzie”. Ważne, żeby na piśmie zgadzało się z partyjnymi wytycznymi.

O tym, że legenda zespołu istnieje mimo braku trwałych śladów, czyli po pierwsze dobrych nagrań, świadczy np.wydana w 1998 r. kaseta „Tribute to Rejestracja”, na której utwory grupy nagrały z powodzeniem współczesne zespoły, nawiązujące do dawnego punk rocka.

- Gdy na jednym z Przystanków Woodstock nabywałem tę kasetę i wspomniałem, że byłem na koncertach Rejestracji, potraktowano mnie jak proroka, który dotknął absolutu i spora grupa młodych ludzi przede mną klęknęła - wspomina jeden z dawnych fanów.

Koncert życia

Muzycy Rejestracji na przełomie wieków próbowali się reaktywować, choćby okazyjnie . Zagrali koncerty w „Od Nowie”, w bydgoskim „Mózgu”, w Poznaniu. Mieli też okazję zagrać ze swymi idolami sprzed lat, czyli brytyjską grupą UK SUBS.

- Zawsze jednak coś nie do końca pasiło. Teraz mamy zamiar przełamać wszystkie trudności i dać czadu jak kiedyś - muzycy zapewniają, że doceniają wyjątkową okazję, czyli 50-lecie klubu „Od Nowa” i przygotowują koncert życia. - Chcemy odświeżyć w najlepszym wykonaniu najstarsze kawałki, bo co chwilę przekonujemy się, że teksty są aktualne do dziś i docierają do ludzi. No, choćby ten: „nie patrz na zegarek/ i tak nie odzyskasz/czasu straconego w pracy!” - żartują. - Tak jak wtedy, tak i dziś nie myślimy i nie planujemy czegoś takiego jak sukces-kariera-kasa. Punk jest z innej bajki, zawsze był gdzieś z boku i będzie, bo taka jego natura.



O zespole

Mirosław „Maurycy” Męczekalski, szef klubu „Od Nowa”:

- Rejestrację widziałem dawno temu w Jarocinie. To autentycznie kultowy zespół, który zaistniał na tamtej fali buntu praktycznie bez żadnej reklamy.

Wtedy wystarczyło po prostu dobrze grać i trafić w ten okres głodu koncertów.

Dzięki Rejestracji Toruń był wtedy czołowym ośrodkiem punk rocka w Polsce. Dlatego nie może zabraknąć tego zespołu na obchodach pięćdziesięciolecia klubu „Od Nowa”. Chłopcy zagrają 16 października razem z Brygadą Kryzys.

Obecny skład Rejestracji:

    * Grzegorz „Gelo” Sakerski - śpiew
    * Tomasz „Siata” Siatka - perkusja
    * Marcin „Gashkes” Gaszkowski - gitara basowa
    * Maciej „Gregas” Gregorczyk - gitara
    * Tomasz „Tomula” Makaruk - gitara


http://www.nowosci.com.pl/look/nowosci/ … 3&IdTag=38


Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
agencja ochrony zielona góra biznesifinanse.pl wyja.pl kub-mat.pl