::: www.Jarocin-Festiwal.com/forum ::: !Teraz Jarocin 2012! :::


Historia i dzień obecny Festiwali rockowych w Jarocinie

Ogłoszenie


Jarocin Festiwal | Utwórz swoją wizytówkę

#1 2009-07-16 14:13:48

Jarocin-Festiwal

Grupowicz Gaduła

5543699
Call me!
Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2006-07-04
Posty: 997
WWW

Prasa n/t J2009

W piątek 17 lipca  Polska The Times
Punk w czasach popkultury


2009-07-17 07:38:00, aktualizacja: 2009-07-17 07:38:00

Niegdyś azyl dla młodzieży, pragnącej wykrzyczeć z siebie sprzeciw wobec perelowskiej rzeczywistości, dziś tygiel, w którym spotykają się fani punku, metalu i nowoczesnego rocka. O tym, czym jest dziś festiwal w Jarocinie, pisze Jacek Sobczyński
Nieco ponad 60 kilometrów na południowy wschód od Poznania znajduje się małe miasteczko. Niewielki, lecz bardzo schludny rynek, kilka osiedli, stadion, świeżo odnowione kino. Panująca tam senna atmosfera kojarzy się z podobnymi miasteczkami z kart powieści Stasiuka, jednak nie trzeba bystrego wzroku, by zauważyć wszechobecny, wielkopolski ordnung - przystrzyżone trawniki, kwiaty przed każdym domem, nawet śmieci nie walają się niepotrzebnie po ulicy. I właśnie na tę niewielką miejscowość w ten weekend będą zwrócone oczy całej muzycznej Polski. Chodzi oczywiście o Jarocin, gdzie już po raz 21. odbędzie się festiwal muzyki rockowej opatrzony najprostszą z możliwych nazw: Jarocin Festiwal.

Laptopy zamiast metalowych kubków
Początki muzycznych imprez w Jarocinie sięgają początku lat 70. Wtedy to Krzysztof Wodniczak wraz z pomocą klubu Olimp organizował coroczne Wielkopolskie Rytmy Młodych. Impreza miała charakter lokalny, ale do czasu. Od połowy ówczesnej dekady do Jarocina zaczęły zjeżdżać gwiazdy: Marek Grechuta, Anawa, Wojciech Gąssowski czy Tadeusz Nalepa. Z początkiem lat 80. skromną, wielkopolską imprezą zainteresowała się telewizja publiczna. W 1980 roku Walter Chełstowski i Jacek Sylwin postanowili zmienić formułę festiwalu, przekształcając go na Ogólnopolski Festiwal Muzyki Młodej Generacji. Od tego momentu na dobre zaczęła się legenda Jarocina - mekki alternatywnej młodzieży lat 80., ludzi, którzy czuli, że dookoła nich jest coś nie tak i bardzo chcieli to zmienić.

Dziś, 29 lat po pierwszej edycji festiwalu, pociągi kierujące się w stronę Jarocina będą znów przepełnione młodymi ludźmi. Trasa kolejowa ta sama, miejsce imprezy nieco inne (zamiast stadionu łąka na rogu ulic Wrzosowej i Maratońskiej) i tylko widzowie jakby nie z tej bajki. Zamiast worków mieszczących festiwalowy dobytek w postaci namiotu, metalowego kubka i szczotki do zębów - eleganckie torby, aparaty cyfrowe i laptopy, w sam raz, żeby po zakończonych koncertach wrzucić na MySpace, Facebooka czy inny portal społecznościowy zdjęcia z festiwalu.

- Dzisiejszy Jarocin nie dubluje swojego poprzednika z lat 80. i częściowo 90. To impreza przede wszystkim z muzyką popularną, skierowana zarówno dla widowni jeżdżącej na gdyńskiego Open'era, jak i dla tych, którzy pogują pod sceną Woodstock - uważa Michał Wiraszko, dyrektor artystyczny festiwalu. Na co dzień wokalista Much muzyczną stroną jarocińskiej imprezy kieruje od ubiegłego roku. Obwiniany nierzadko za pozbawienie Jarocina określonego profilu twierdzi, że właśnie jego pozorny brak wyróżnia go na tle reszty polskich festiwali. Faktycznie, nie ma bowiem drugiej takiej imprezy, na którą równie chętnie przyjeżdżaliby zarówno zakochane we współczesnym, brytyjskim rocku nastolatki, jak i ortodoksyjni, żyjący legendą dawnego Jarocina punkowcy. Dla tych pierwszych magnesem przyciągającym w tym roku do Jarocina są Anglicy z Editors, drudzy poskaczą w rytm muzyki serwowanej przez Kazika Na Żywo, Armię i Acid Drinkers.

Z tak radykalną zmianą twarzy jarocińskiego festiwalu nie zgadza się wiele osób. Grzegorz Witkowski, autor poświęconej Jarocinowi strony www.jarocin-festiwal.com, nieco ubolewa nad faktem, że "nowy" festiwal nie promuje wyłącznie młodych, polskich kapel.

- Jeśli teraz chce się robić festiwal, to cały nowy, bez staroci. Nie mam nic przeciwko muzyce Kazika, ale widziałem go już na Jarocinie wielokrotnie. Tym niemniej doskonale rozumiem intencje organizatorów, którzy chcą, żeby ich impreza mogła przede wszystkim na siebie zarobić. Ja sam mam zamiar jeździć tam dopóty, dopóki będę mógł spotkać się na terenie festiwalu z znajomymi - mówi Witkowski.

Cukier i ciepła woda, czyli jak zrobić irokeza?
Przechadzając się po Jarocinie na kilka dni przed rozpoczęciem festiwalu trudno spotkać tam kogokolwiek, kto nie mógł doczekać się koncertów i przyjechał tam tak wcześnie. Bardzo łatwo można jednak znaleźć mieszkańców pamiętających czasy festiwalu w latach 80.

- Chodzili po ogrodach, wykopywali ziemniaki, zrywali pomidory i ogórki. Ja ich rozumiem, bo jak kasy nie było, to z czego żyć na festiwalu? - pyta spotkany na jarocińskim rynku Henryk Stańczak.
- Bawili się? Panie, pewnie, że się bawili. I słusznie, bo jak się jest młodym, to trzeba się wyszaleć. A jarociniaków nie zaczepiali, bo i po co, skoro my do nich przyjaźnie nastawieni byliśmy. Ja sam któregoś dnia wychodzę z domu kota wypuścić, a tu mi na klatce chłopak z dziewczyną śpią. To zaprosiłem ich na śniadanie i pod prysznic, żeby sobie koguty na głowie umyli - śmieje się siedzący na ławce starszy mężczyzna, który wedle punkowego kanonu przedstawia się wyłącznie za pomocą malowniczego pseudonimu - Stalin.

Bo tak naprawdę to właśnie dawny Jarocin jest istną skarbnicą mitów, zwanych potocznie miejskimi legendami. Tam duża część punkowej młodzieży uczyła się, jak za pomocą wody i cukru stawiać sobie kilkudziesięciocentymetrowe irokezy. Albo w jaki sposób wyszyć na skajowej kurtce nazwę ulubionego zespołu. Z powodu permanentnego braku pieniędzy zbierano praktycznie na wszystko, a przypięte agrafkami do koszulek karteczki z napisem "oddam się za chleb" nie należały do rzadkości.
Las wyciągniętych w górę kasprzaków

Na czas festiwalu w powiecie jarocińskim obowiązywała prohibicja. Ale wiadomo, że przedsiębiorczość w narodzie tkwiła od zawsze. Pod osłoną nocy przywożono wódkę, piwo i wino z Pleszewa czy Krotoszyna, a następnie sprzedawano w namiotach na polu - wspomina dawny dziennikarz "Gazety Poznańskiej" Tomek Sikorski. On sam na festiwal jeździł zaopatrzony w radiomagnetofon kasetowy Kasprzak i baterię R20. Po co?

- Na najlepszych koncertach pierwsze rzędy to praktycznie las wyciągniętych w górę kasprzaków czy grundigów. Nagrywaliśmy muzykę, ile wlezie, choćby dlatego że nigdzie indziej nie mieliśmy okazji usłyszeć nagrań punkowych czy nowofalowych - dodaje Sikorski. A nie ma dobrego punkrockowego koncertu bez szaleństwa - na scenie i na widowni. Największe tańce pogo odbywały się zawsze o poranku, przy pierwszych koncertach. Chcący znaleźć ujście swej energii punkowcy galopowali z namiotów pod scenę, by móc wytańczyć nieprzespaną z reguły noc. Kiedy tylko koncert dobiegał końca, pod sceną jakby spod ziemi pojawiała się gromada miejscowych pijaczków, którzy ruszali na przeczesywanie terenu w poszukiwaniu zgubionych zegarków, łańcuszków, drobnych monet.

Tym niemniej w masowej wyobraźni słowo "Jarocin" kojarzy się nie tyle z nieobecną nigdzie indziej muzyką, co z fruwającymi płytami chodnikowymi albo regularnymi bójkami punkowców z milicją. Według Zbigniewa Kaczmarka, byłego dyrektora jarocińskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji - niesłusznie.

Młodzi rockowcy walczą z komuną

To zabrzmi kontrowersyjnie, ale bijatyki wcale nie były takie złe. Tak naprawdę dużą część z nich prowokowali milicjanci chcący pokazać, jacy to oni nie są silni. Sam pracowałem przez wiele lat na festiwalu i mogę śmiało powiedzieć, że zbyt wielu rozrób tam nie było. Moim zdaniem pamiętają o nich tylko ci, którzy wiedzę o Jarocinie uzyskiwali z relacji telewizyjnych i radiowych - twierdzi Kaczmarek.

- Do Jarocina nie przyjeżdżano, żeby się pobić albo walczyć z komuną. To czysty przypadek, że podczas stanu wojennego jedynymi inteligentami, którzy nie udali się na tzw. emigrację wewnętrzną, byli młodzi rockowcy i miliony ich słuchaczy. Rock i punk wyrażały bunt przeciwko zastałym wartościom, stęchłym ideologiom i konformizmowi, ale w żaden sposób nie miały nic wspólnego z jakąkolwiek polityką - dodaje Jerzy Jernas, autor jarocińskiego dokumentu filmowego "Tacy byliśmy - Polska 1988". Jak sam wspomina, odbywająca się w 1982 roku trzecia edycja jarocińskiego festiwalu była dla niego kolosalnym przeżyciem. Pamięta stamtąd głównie obrazy: pogrążone w ekstazie twarze młodych ludzi słuchających w skupieniu muzyki, bitwy pomiędzy punkami i skinami na woreczki z maślanką oraz... karabiny maszynowe.

- Podczas koncertu TSA widzowie, chcąc dać wyraz swojego uwielbienia dla zespołu, rzucali w stronę sceny okręconymi woreczkami po mleku. Obecni na stadionie milicjanci zrozumieli ten gest inaczej. I proszę sobie wyobrazić, że nagle tunel dzielący dwie części widowni zapełnił się funkcjonariuszami uzbrojonymi w karabiny maszynowe. A był to, przypominam, 1982 rok. Nigdy nie zapomnę milczących spojrzeń, jakimi obrzucali się widzowie i milicjanci. Na szczęście do wybuchu bomby nie doszło - wspomina Jerzy Jernas.

Idzie nowe. Strach się bać?

Spacerując po Jarocinie i rozmawiając z dziesiątkami tamtejszych mieszkańców, można dojść do zaskakujących wniosków. Nawet najstarsi mieszkańcy wspominają złote czasy festiwalu z sentymentem. Bójki na cegłówki? Faktycznie, coś tam było. Ale przede wszystkim Jarocin raz do roku na kilka dni tętnił kolorami i życiem.

- Nie możemy się łudzić nazwą - stary Jarocin już nie wróci. Ciężko znaleźć receptę na wyjątkowość festiwalu - wyrokuje Marek Kurzawa, szef reaktywowanego w 2005 roku PRL Jarocin Festiwalu. Czy zna ją rządzący obecnie imprezą Michał Wiraszko?

- Trudno jest zrobić festiwal pozbawiony wszechobecnej otoczki buntu, ponieważ pozostaje nam wyłącznie muzyka, która musi obronić się sama. Nie mam wątpliwości, że w tym roku właśnie tak się stanie - prognozuje Wiraszko. Na brak gwiazd nie może narzekać - już dziś o północy na festiwalowej scenie pojawi się rockowa formacja Editors. Ubiegłoroczny występ Brytyjczyków na gdyńskim Heineken Open'erze oglądało 50 tys. widzów - czyli dwa razy więcej niż na co dzień mieszka w Jarocinie...

- Uważam, że Jarocin ma wciąż sens. Dobrze jednak, gdyby był dotowany przez państwo. Nie podoba mi się, że minister Zdrojewski przeznacza milion złotych na produkcję duńskiego filmu "Antychryst", zamiast wspomóc tymi pieniędzmi imprezę, która na dobrą sprawę jest naszym dziedzictwem narodowym. Dżem, Armia, Dezerter, Hey... mam dalej wyliczać zespoły, które debiutowały właśnie w Jarocinie? - pyta się Grzegorz Witkowski.

Zdarte glany i nowiutkie, kolorowe buty Nike, punkowe czuby kontra symetryczne grzywki i okulary na pół twarzy - tak mniej więcej będzie przedstawiał się Jarocin przez trzy najbliższe dni. Zawieszona pomiędzy rozmachem Open'era i swojskością Przystanku Woodstock impreza jak żadna inna w Polsce skupia młodzież z zupełnie innych środowisk i bajek muzycznych. Przyciąga ich nie ideologia, lecz sama muzyka. Ta, którą raper Fisz określał jako "język wszechświata". Jego słowa sprawdzają się w Jarocinie w stu procentach.


Cukier i ciepła woda, czyli jak zrobić irokeza?
Przechadzając się po Jarocinie na kilka dni przed rozpoczęciem festiwalu trudno spotkać tam kogokolwiek, kto nie mógł doczekać się koncertów i przyjechał tam tak wcześnie. Bardzo łatwo można jednak znaleźć mieszkańców pamiętających czasy festiwalu w latach 80.

- Chodzili po ogrodach, wykopywali ziemniaki, zrywali pomidory i ogórki. Ja ich rozumiem, bo jak kasy nie było, to z czego żyć na festiwalu? - pyta spotkany na jarocińskim rynku Henryk Stańczak.
- Bawili się? Panie, pewnie, że się bawili. I słusznie, bo jak się jest młodym, to trzeba się wyszaleć. A jarociniaków nie zaczepiali, bo i po co, skoro my do nich przyjaźnie nastawieni byliśmy. Ja sam któregoś dnia wychodzę z domu kota wypuścić, a tu mi na klatce chłopak z dziewczyną śpią. To zaprosiłem ich na śniadanie i pod prysznic, żeby sobie koguty na głowie umyli - śmieje się siedzący na ławce starszy mężczyzna, który wedle punkowego kanonu przedstawia się wyłącznie za pomocą malowniczego pseudonimu - Stalin.

Bo tak naprawdę to właśnie dawny Jarocin jest istną skarbnicą mitów, zwanych potocznie miejskimi legendami. Tam duża część punkowej młodzieży uczyła się, jak za pomocą wody i cukru stawiać sobie kilkudziesięciocentymetrowe irokezy. Albo w jaki sposób wyszyć na skajowej kurtce nazwę ulubionego zespołu. Z powodu permanentnego braku pieniędzy zbierano praktycznie na wszystko, a przypięte agrafkami do koszulek karteczki z napisem "oddam się za chleb" nie należały do rzadkości.
Las wyciągniętych w górę kasprzaków

Na czas festiwalu w powiecie jarocińskim obowiązywała prohibicja. Ale wiadomo, że przedsiębiorczość w narodzie tkwiła od zawsze. Pod osłoną nocy przywożono wódkę, piwo i wino z Pleszewa czy Krotoszyna, a następnie sprzedawano w namiotach na polu - wspomina dawny dziennikarz "Gazety Poznańskiej" Tomek Sikorski. On sam na festiwal jeździł zaopatrzony w radiomagnetofon kasetowy Kasprzak i baterię R20. Po co?

- Na najlepszych koncertach pierwsze rzędy to praktycznie las wyciągniętych w górę kasprzaków czy grundigów. Nagrywaliśmy muzykę, ile wlezie, choćby dlatego że nigdzie indziej nie mieliśmy okazji usłyszeć nagrań punkowych czy nowofalowych - dodaje Sikorski. A nie ma dobrego punkrockowego koncertu bez szaleństwa - na scenie i na widowni. Największe tańce pogo odbywały się zawsze o poranku, przy pierwszych koncertach. Chcący znaleźć ujście swej energii punkowcy galopowali z namiotów pod scenę, by móc wytańczyć nieprzespaną z reguły noc. Kiedy tylko koncert dobiegał końca, pod sceną jakby spod ziemi pojawiała się gromada miejscowych pijaczków, którzy ruszali na przeczesywanie terenu w poszukiwaniu zgubionych zegarków, łańcuszków, drobnych monet.

Tym niemniej w masowej wyobraźni słowo "Jarocin" kojarzy się nie tyle z nieobecną nigdzie indziej muzyką, co z fruwającymi płytami chodnikowymi albo regularnymi bójkami punkowców z milicją. Według Zbigniewa Kaczmarka, byłego dyrektora jarocińskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji - niesłusznie.

Młodzi rockowcy walczą z komuną

To zabrzmi kontrowersyjnie, ale bijatyki wcale nie były takie złe. Tak naprawdę dużą część z nich prowokowali milicjanci chcący pokazać, jacy to oni nie są silni. Sam pracowałem przez wiele lat na festiwalu i mogę śmiało powiedzieć, że zbyt wielu rozrób tam nie było. Moim zdaniem pamiętają o nich tylko ci, którzy wiedzę o Jarocinie uzyskiwali z relacji telewizyjnych i radiowych - twierdzi Kaczmarek.

- Do Jarocina nie przyjeżdżano, żeby się pobić albo walczyć z komuną. To czysty przypadek, że podczas stanu wojennego jedynymi inteligentami, którzy nie udali się na tzw. emigrację wewnętrzną, byli młodzi rockowcy i miliony ich słuchaczy. Rock i punk wyrażały bunt przeciwko zastałym wartościom, stęchłym ideologiom i konformizmowi, ale w żaden sposób nie miały nic wspólnego z jakąkolwiek polityką - dodaje Jerzy Jernas, autor jarocińskiego dokumentu filmowego "Tacy byliśmy - Polska 1988". Jak sam wspomina, odbywająca się w 1982 roku trzecia edycja jarocińskiego festiwalu była dla niego kolosalnym przeżyciem. Pamięta stamtąd głównie obrazy: pogrążone w ekstazie twarze młodych ludzi słuchających w skupieniu muzyki, bitwy pomiędzy punkami i skinami na woreczki z maślanką oraz... karabiny maszynowe.

- Podczas koncertu TSA widzowie, chcąc dać wyraz swojego uwielbienia dla zespołu, rzucali w stronę sceny okręconymi woreczkami po mleku. Obecni na stadionie milicjanci zrozumieli ten gest inaczej. I proszę sobie wyobrazić, że nagle tunel dzielący dwie części widowni zapełnił się funkcjonariuszami uzbrojonymi w karabiny maszynowe. A był to, przypominam, 1982 rok. Nigdy nie zapomnę milczących spojrzeń, jakimi obrzucali się widzowie i milicjanci. Na szczęście do wybuchu bomby nie doszło - wspomina Jerzy Jernas.

Idzie nowe. Strach się bać?

Spacerując po Jarocinie i rozmawiając z dziesiątkami tamtejszych mieszkańców, można dojść do zaskakujących wniosków. Nawet najstarsi mieszkańcy wspominają złote czasy festiwalu z sentymentem. Bójki na cegłówki? Faktycznie, coś tam było. Ale przede wszystkim Jarocin raz do roku na kilka dni tętnił kolorami i życiem.

- Nie możemy się łudzić nazwą - stary Jarocin już nie wróci. Ciężko znaleźć receptę na wyjątkowość festiwalu - wyrokuje Marek Kurzawa, szef reaktywowanego w 2005 roku PRL Jarocin Festiwalu. Czy zna ją rządzący obecnie imprezą Michał Wiraszko?

- Trudno jest zrobić festiwal pozbawiony wszechobecnej otoczki buntu, ponieważ pozostaje nam wyłącznie muzyka, która musi obronić się sama. Nie mam wątpliwości, że w tym roku właśnie tak się stanie - prognozuje Wiraszko. Na brak gwiazd nie może narzekać - już dziś o północy na festiwalowej scenie pojawi się rockowa formacja Editors. Ubiegłoroczny występ Brytyjczyków na gdyńskim Heineken Open'erze oglądało 50 tys. widzów - czyli dwa razy więcej niż na co dzień mieszka w Jarocinie...

- Uważam, że Jarocin ma wciąż sens. Dobrze jednak, gdyby był dotowany przez państwo. Nie podoba mi się, że minister Zdrojewski przeznacza milion złotych na produkcję duńskiego filmu "Antychryst", zamiast wspomóc tymi pieniędzmi imprezę, która na dobrą sprawę jest naszym dziedzictwem narodowym. Dżem, Armia, Dezerter, Hey... mam dalej wyliczać zespoły, które debiutowały właśnie w Jarocinie? - pyta się Grzegorz Witkowski.

Zdarte glany i nowiutkie, kolorowe buty Nike, punkowe czuby kontra symetryczne grzywki i okulary na pół twarzy - tak mniej więcej będzie przedstawiał się Jarocin przez trzy najbliższe dni. Zawieszona pomiędzy rozmachem Open'era i swojskością Przystanku Woodstock impreza jak żadna inna w Polsce skupia młodzież z zupełnie innych środowisk i bajek muzycznych. Przyciąga ich nie ideologia, lecz sama muzyka. Ta, którą raper Fisz określał jako "język wszechświata". Jego słowa sprawdzają się w Jarocinie w stu procentach.

Ostatnio edytowany przez Jarocin-Festiwal (2009-07-22 22:57:29)


Książka "GRUNT TO BUNT. Rozmowy o Jarocinie" najtaniej u wydawcy IN ROCK:
kliknij tu!!!

Offline

 

#2 2009-07-22 00:25:51

Jarocin-Festiwal

Grupowicz Gaduła

5543699
Call me!
Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2006-07-04
Posty: 997
WWW

Re: Prasa n/t J2009

Burzliwy festiwal
19.07.2009.
Image    Zakończył się drugi dzień festiwalu. W piątek skrócono koncert z powodu problemów z głosem wokalisty Editors, natomiast sobotnim występom na głównej scenie towarzyszyła burza i ulewny deszcz.

   Zaskakująco szybko zakończył się piątkowy koncert grupy Editors. Jej wokalista, Thomas Smith, podczas występu kilkakrotnie przepraszał za problemy z głosem. Ostatecznie występ skrócono z planowanych 75 minut do zaledwie 40. - Mam nadzieję, że to był komplet nieszczęść, które spadły na festiwal w Jarocinie i teraz będzie już tylko dobrze - mówił Michał Wiraszko, dyrektor Jarocińskiego Ośrodka Kultury.
   Sobotnie koncerty zakłóciła burza i ulewny deszcz, który pojawił się już na początku występu Czesław Śpiewa, a później przez kilka godzin nieprzerwanie towarzyszył wykonawcom. Zagrali m.in. Myslovitz, Armia, New Model Army i IAMX. - Myślę, że znakomity koncert na zakończenie tego dnia - Chrisa Cornera i zespołu IAMX. Żartowaliśmy, że Ryszard Riedel po pierwszym kawałku przewracał się w grobie, a po trzecim wstał i przyszedł tutaj wyłączyć prąd, bo to klimaty, które nijak pasują do tego Jarocina, który tak wiele osób wciąż wspomina. Myślę, że znakomity był koncert Myslowitz i znakomicie odnalazł się Czesław - ocenia Robert Kaźmierczak, wiceburmistrz Jarocina i dodaje: - Mimo dość ekstremalnych warunków, drugi dzień festiwalu, zapowiadający się skromniej niż pierwszy, wypadł zdecydowanie lepiej. (...) Jak się okazało, pogoda nie była większym problemem. Ja zdążyłem się dwa razy przebrać i dwa razy zmoknąć do suchej nitki. Będę szukał trzecich butów na niedzielę...
   Czy coś zaskoczy organizatorów dziś? Niedzielne koncerty to przede wszystkim występy laureatów sceny konkursowej (czytaj tutaj) oraz Marii Peszek, The (International) Noise Conspiracy, 30-lecie Tiltu i program pamięci Piotra Łazarkiewicza, a także występ Kazika Na Żywo i Animal Collective. (kg)

Fot. Stanisław Dziekański
Odsłon: 1045

Komentarze (9)
   
RSS komentarzy
NIESPÓJNOŚĆ
    19-07-2009 08:49
public - Gość
Tegoroczny festiwal to festiwal niespójności. Już wcześńiej mówiło się że IAMX nie pasuje do klimatu Jarocina. Animal Collective wystąpią głównie z nowym materiałem więc tłumów nie porwą a Editors niestety przez załamanie głosu wokalisty też koncert nieudany. Na jednej scenie Peszek, IAMX, Tilt, Kazik, Editors, New Model Army... Jak to ma razem wszystko zagrać? Chyba że organizatorzy szukają jaki nurt muzyczny najlepiej się sprawdza i przyciągnie najwiecej ludzi.
*
    19-07-2009 10:33
rastafarian - Gość
...a ja lubię rege a niema...
biedny burmistrz
    19-07-2009 13:07
bolo - Gość
zmoczyl sobie na koncercie 2 pary butów.
Trzeba mu kupić 3 parę. A ma biedny tak małą kasę, za 24 godzin pracy na dobę ,że proponuję zrzutkę aby miał biedaczek w czym chodzić.
Po co to??? Lepiej kasę przeznaczyliby n
    19-07-2009 14:47
M - Gość
Mieszkam nieopodal Jarocina....mnie te rytmy w ogóle nie ruszają...jak wczoraj przejeżdżałem przez Jarocin to normalnie strach było stanąć na ulicy, bo z każdej części ulicy wychodzili ludzie, których upodobanie zarówno muzyczne jak i bytowe nie pasuje do mojego(ta fryzura)!!!
Festiwal
    19-07-2009 15:21
XXX - Gość
jak nie będzie Festiwalu w Jarocinie to pozostanie tylko pójść do Mc Donaldsa lub Biedronki. Tylko bilety powinny być bardziej przystępne do ludzi!!!
DO M ZE WSI...
    20-07-2009 08:36
punk - Gość
Jarocin festiwal to już historia ale niech będzie dalej niech wieśniaki widzą co to jest subkultura (człowiek z lasu się zdziwił ich fryzurami)
...
    20-07-2009 10:12
M - Gość
A ty może jesteś z Jarocina??? nie zdziwiłem się ich fryzurkami, ale po prostu mi się one nie podobają...kumasz???/
wieruszko do domu
    20-07-2009 11:32
gzika - Gość
po przeczytaniu wywiadu z michalem wieruszko wiem tylko jedno...chodzi tylko o to żeby wyciągnąc jak najwiecej kasy... apeluje do tego pana żeby zostawił organizacje festiwalu dla kogoś komu bedzie zależeć na dobrej atmosferze i organizacji a nie tylko na kasie. 
Ale i tak uwielbiam tą impreze :D i JAROCIN musi grac !!! tylko tańsze karnety prosze ;D
IAMX
    21-07-2009 11:18
maja - Gość
IAMX dali czadu, warto było zostać.Niesamowita muzyka i klimat!





Znamy zwycięskie kapele
18.07.2009.
Image    Wyniki ogłoszone. Wybrano już zarówno laureata publiczności w konkursie młodych kapel, jak i laureata jury.


   W głosowaniu SMS-owym zwyciężyła wrocławska grupa Holden Avenue (na zdjęciu), do której jutro powędruje statuetka Złotego Kameleona. Jury wybrało natomiast zespół Rotofobia, który otrzyma nagrodę 3 tys. zł. Dodatkowo jurorzy wyróżnili Plug & Play oraz The Washing Machine i Wilson Square.
   Zwycięzcy obu kategorii zagrają jutro na scenie głównej. (kg)

Fot. Stanisław Dziekański

Odsłon: 451

Komentarze (5)
   
RSS komentarzy
deszcz
    18-07-2009 20:22
xxx - Gość
troszke popadalo i brudaski sie umyly :)
hhaha
    18-07-2009 20:59
bbc - Gość
coś mi się wydaję , że nawet wykąpać się będą mogli hahahahah
Brudaski xxx i bbc
    18-07-2009 22:36
carlos - Gość
osoby w tytule gratuluje kąpieli przecież dziś sobota to macie okazje się umyć....a teraz do rzeczy wyrok Jury baaardzo sprawiedliwy Rotofobia to ciekawa formacja....z przyszłośćią tak myśle...holden avenue ciut słabiej ale przyzwoicie....
---
    20-07-2009 08:42
fan - Gość
co to k...a było dno ...a nie muzyka!!!
szok
    21-07-2009 20:27
anka - Gość
wiecie co,żal mi tych kapel konkursowych,które o 10 z rańca dawało koncerty...grali dla pola namiotowego,które jeszcze smacznie spało...Kapele miały nadzieję,że się pokażą przed publiką,a tu co jakaś porażka nikt ich nie słuchał... niewiem kto to wymyślił???załamka anka



Kazik i Tilt najlepsi
20.07.2009.
Image    Jarocin Festiwal 2009 zakończył się występem amerykańskiej grupy Animal Collective. Jak w roku ubiegłym, tak i w tym, największe zagraniczne gwiazdy nie sprawdziły się najlepiej.

   Na ubiegłorocznym festiwalu najdroższą gwiazdą był Brett Anderson. Niestety, pomimo bardzo dobrego koncertu, jego występ oglądała garstka ludzi pod sceną. W tym roku najdrożsi byli Editorsi, których piątkowy koncert został skrócony o prawie połowę (przeczytasz o tym tutaj). Jeszcze przed festiwalem, Michał Wiraszko, dyrektor Jarocińskiego Ośrodka Kultury, wyjaśniał w rozmowie z nami, dlaczego po raz kolejny w Jarocinie pojawi sięKazik. Jak przyznał, sam nie poszedłby na jego koncert, bo był już na nim kilkadziesiąt razy. Jednak powodem zapraszania wokalisty jest to, że przyciąga on publiczność. Rzeczywiście. Organizatorzy mieli rację, bo znów okazało się, że polskie, sprawdzone już zespoły są najlepsze.
Image     Bardzo dużą publiczność zgromadził jubileuszowy koncert Tiltu. - Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy - powiedział na zakończenie występu Tomek Lipiński, wokalista grupy (na zdjęciu). Równie dużo osób obejrzało Kazika Na Żywo.
   Podczas pierwszych dwóch dni trwania festiwalu, czyli w piątek i sobotę, sprzedano łącznie 9 tys. biletów i karnetów. Na polu namiotowym zameldowało się 2.108 osób. (kg)

Fot. Bartek Nawrocki
Odsłon: 1038

Komentarze (26)
   
RSS komentarzy
Dobre bo polskie
    20-07-2009 08:00
rock - Gość
Mam nadzieję że za rok będziemy świętować 30 rocznicę pierwszego festiwalu głównie w POLSKIM - wspomnieniowym składzie. Te klimaty chyba się w Jarocinie sprawdzają najbardziej.
&*&
    20-07-2009 08:30
fan - Gość
no właśnie stare zespoły się sprawdzają a nie goście z ameryki czy angli były kiepskie natomiast brakowało dla urozmaicenia kapel grających blusa i rege szkoda bo kiedys grały...
pytanie
    20-07-2009 12:19
raf - Gość
Czy komuś się podobał ten wynalazek Animal Collective? Ja wytrzymałem 40 minut. Czy to jest sunrise, czy Jarocin?
pytanie
    20-07-2009 12:31
nerd - Gość
no właśnie, nie za bardzo rozumiem ich obecność na festiwalu
pytanie
    20-07-2009 12:33
smad - Gość
Nie będę się rozpisywał bo chyba wszystko jest jasne dla organizatorów przyszłorocznego festiwalu. Wymienie tylko tegoroczne gwiazdy (w kolejności od najlepszej): 1.KAZIK! 2.TILT i goście 3.Acid Drinkers 4.Myslovitz 5.Happysad. 6.IGNITE 7.Maria Peszek itd. Jeżeli nadal będziecie się upierać przy Go Ahead to mam propozycje, na liście gwiazd które wam przyniosą do akceptacji na przyszłoroczny festiwal od razu skreślcie 3 najdroższe, a najlepiej dać sobie spokój z angolami i zaćpanymi amerykanami, może zaprościć słowaków albo ukraińców widzicie sami że zachód upadł na twarz i nie potrafi się podnieść. W tym miejscu wielki szacunek dla wokalisty IGNITE.
Zgadzam się z przedmówcą.
    20-07-2009 15:18
rock - Gość
Najdroższe nie zawsze jest najlepsze. Koncert Animal byłby dobrze przez ludzi odebrany gdyby nie to że... wystąpili z nowym "nieogranym" materiałem, co zresztą było zapowiadane już w momencie podpisywania kontraktu! ROCK x3 bez eksperymentów hiphopowo klubowych i macie gotową receptę na sukces! Posłuchajcie sobie audycji Owczarka w Trójce (po wakacjach niestety) "Strefa R'n'Rolla wolna od angola" i zaproście kilka wiodących zespołów a będziecie mieć sukces komercyjny i artystyczny w jednym. Inaczej za rok obchody 30lecia mogą być klapą kompletną.
Polska Polska Polska !!!
    20-07-2009 15:20
Fan - Gość
Polska... długo długo nic - reszta !!! Więcej polskich kapel na festiwalu a nie pseudogwiazd !!! Wir... nie ma pojęcia o co w tym wszystkim chodzi !!! Swojego słabego zespołu nie umie promować a bierze się za coś co go przerasta !!! Jak można pieprzyć takie głupoty, że nie zaprosił Dezertera, bo grają co roku - i dobrze niech grają !!! Nikt się nie pogniewał, że Kazik i Myslovitz są zawsze, albo Acid Drinkers !!!
ICH TROJE
    20-07-2009 16:17
ŁAGWA - Gość
JA TAM WOLE ICH TROJE
Jarocin był kiedyś dobrą marką a dziś ?
    20-07-2009 16:43
Malax D - Gość
Te zachodnie "gwiazdy " nie pasowało ,bo festiwalu, który ma oprawę,smutno to przyznać , ale trochę festynu rodzinnego albo rockowego odpustu . Sorry Jarocin to zawsze było impreza polkiej muzyki (inna niż Sopoty ,Opola ,miało tu być prawdziwnie ,szczerze ,czasem ostero ,czasem bluesowe ,czasem ,reagałowo ,czasem rockowo ,ale przeważnie puncko była tu fantastyczna publiczość. Było ją tylko czuć w tym roku na Kaziku ,na Myslovitz ,i Tilcie !!! Pewnie ,że IAMX to zjawisko ,ale Panowie nie upierajcie się przy swoich przekonaniach i gustach .Może warto było by co roku robić inną formułe i zobaczyć ,co się sprawdzi najlepiej. Gdybyście zrobi 10 polskich gwiazd , w tym debiutancji byl by czad ,festiwal miał by ludzi i energie .A można odnieżć wrażenie ,ze wszystko czego się boicie to zamieszek ,ruchów młodzieży i polskiej muzyki ,która mało ma szans przeciez wpłynąć. Przydał by sie nowy festiwal ,radio ,które by jakoś promowało i przypominało -naszych artystów .Bo nikt tego nie robi ,mało media im pomagają a agecje artystyczne mają swoje intersy ,nie bezinteresowne przecież .Dlaczego odbieracie to jarocińskiej publiczności co kochają -czyli pzonawac nowe polskie dobre grupy i kochac te już sprawdzone !!! Jest muzeum powstania warszawkiego robi dużo dorego ,Jarocin nie potrzebnie wyrzeka się jakby trochę i wstydzi swej legnedy ,szczegolnie tej punkowej ...Editors sobie bez Jarcoina poradzi a nie które polskie zespoły mogły by tu cos zrobić ,zmienić ale nie, robimy sie tak niby bardzo zachodnie hahahah patrz -komercyjnie , ale czy to dobra droga ? Panowie te ale czy napewno ?Zespoły ,które lubia chyba wlasnie organizatorzy są ciekawe ,są dobre ,bardzo dobre ,ale jakoś się to wszystko razem nie składa i nie tworzy jakiegoś kontinum ? no nie wiem ,takie jest moje zdanie .W sumnie wiele osób też tam mówiło o festiwalu .
właśnie
    20-07-2009 16:49
Olga - Gość
Bardzo dużą publiczność zgromadził jubileuszowy koncert Tiltu. - Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy

Publiczość ,też ma taką nadzieje !
jury
    20-07-2009 16:54
huy - Gość
w jakim kierunku podąża ten festiwal można było poznać po zespołach konkursowych które z małymi wyjątkami prezentowały smutny pseudo alternatywny brytyjski styl grania. Na jakie zespoły jest w jarocinie zapotrzebowanie widać było po ilości ludzi pod sceną...
jury
    20-07-2009 16:58
jux - Gość
myślę że o wiele więcej ludzi niż koncerty IAMX, Animal... Editors(wg.strasznie przereklamowana grupa)zgromadziły by występy np Moskwy, Dezertera, TSA i zapewne koszt ich występu były by niższe, a zadowolonych więcej....
CENY!!!
    20-07-2009 17:29
Wiraszko - Poraszko - Gość
Ceny jedzenia na festiwalu były stanowczo za wysokie!!! Chyba niewielu było stać np. na karkówkę za 17 zł!
wiraszko
    20-07-2009 18:46
ras - Gość
[fragment usunięty przez administratora - niezgodny z regulaminem/netykietą] nie zwraca uwagi na setki opini i próźb związanych z festiwalem. Zaprasza jakieś zagraniczne zespoły, wymyśla, kombinuje. Byle tylko zarobić kasę. A to co się dzieje z małą sceną to dosłownie porażka tylko 8 zespołów i to jeszcze grających na.. AUTOBUSIE !!! Wstyd. Dawniej to conajmniej KILKADZIESIĄT zespołów występowało i to było równie ważne wydażenie jak koncery znanych zespołów.
wiraszko
    20-07-2009 20:35
greggis - Gość
Widze ze wszyscy głowią sie nad tym samym co ja... po co te angielskie i inne bzdety. Jarocin to nie jest ich miejsce. na koncerty porockowe nikt do jarocina nie przyjedze.... jak juz wspomniano powinno byc wiecej kapel polskich, wiecej tez metalu by sie przydalo. TSA, KSU w przyszlym roku obowioązkowo!
opiniA
    20-07-2009 21:35
ja - Gość
Wir... boi się konkurencji - dlatego nie ma amatorskiego przeglądu :-) W ogóle to jest tragedia, żeby ludzie pytali się gdzie jest mała scena, a później kiedy ona przyjedzie ? :-) Policja tłumaczy się względami bezpieczeństwa, że nie może być przeglądu na rynku - jest amfiteatr i co ? I nic !!! TRAGEDIA !!! Zamiast przyciągać znowu pseudo robota !!! W PRL-u też robili "wirtualnie" z propagandą sukcesu !!! Tu robi się powoli to samo !!! Trzeba naciskać - wtedy może zmieni się na lepsze - o to chodzi !!! Nazywać rzeczy po imieniu - jak jest gów...em to gów...em a nie fiołkami - a nam zależy na fiołkach !!! Sadźmy razem fiołki - będziemy mieli porządny festiwal i dobre koncerty !!!
opiniA
    20-07-2009 21:35
ja - Gość
Wir... boi się konkurencji - dlatego nie ma amatorskiego przeglądu :-) W ogóle to jest tragedia, żeby ludzie pytali się gdzie jest mała scena, a później kiedy ona przyjedzie ? :-) Policja tłumaczy się względami bezpieczeństwa, że nie może być przeglądu na rynku - jest amfiteatr i co ? I nic !!! TRAGEDIA !!! Zamiast przyciągać znowu pseudo robota !!! W PRL-u też robili "wirtualnie" z propagandą sukcesu !!! Tu robi się powoli to samo !!! Trzeba naciskać - wtedy może zmieni się na lepsze - o to chodzi !!! Nazywać rzeczy po imieniu - jak jest gów...em to gów...em a nie fiołkami - a nam zależy na fiołkach !!! Sadźmy razem fiołki - będziemy mieli porządny festiwal i dobre koncerty !!!
opiniA
    20-07-2009 22:45
ms - Gość
nawet "MATKA NATURA" zapłakała nad tym festiwalem ;(((.
Znajomy pokazał mi gazetkę festiwalową z lat 80tych- nie dowierzałem, oczy przecierałem ze zdziwienia jakie wtedy zespoły grały. Było reggae, punk (oczywiście), metal, blues...Izrael, Daab, Rokosz, Maanam, Dżem, TSA i wiele, wiele innych kapel. Wniosek był jeden, każda z tych kapel przyciągnęła by rzeszę fanów (starych i młodych). Prawda jest taka że najwięcej publiki jest na polskich, dobrych i starych kapelach (patrz nagłówek artykułu). może gdyby organizatorzy zrobili festiwal dla DINOZAURÓW JAROCINA to zadowolili by więcej młodych fanów...?
A mała scena to już naprawdę kpina z tych młodych muzyków...:(((.
Najśmieszniejszą dla mnie atrakcją tegorocznego festiwalu był PAN MUCHA na czerwonym skuterku- lawirujący między ludźmi pod płotem :))))
.
    20-07-2009 23:02
!!! Myślę więc jestem - Gość
Dobra dobra. Koniec jazdy. Było fajnie ale teraz trzeba brać się do roboty nad przyszłym festiwalem. Pierwsza kwestia: po co nam GO AHEAD ? ... editors... nie znający słów własnych piosenek, ćpuny z bad brains + resza... nikt nie wie co to i kto to i czemu nie umieją grać! to są owoce pracy GO AHEAD! Robert, proszę, rozmawiaj z ludzmi, może to dla ciebie są debile, ci ludzie z Jarocina, ale rozmawiaj, proszę, nie kieruj się tylko tym co Łukasz mówi, widać ze się myli.
polskie kapele
    20-07-2009 23:21
marcin - Gość
Otwartość na różne gatunki muzyczne to pozytyw tego festiwalu, ale po co tyle tych przereklamowanych zagranicznych kapel. Ich myzyki słuchają nieliczni...
różnorodność
    20-07-2009 23:25
marcin - Gość
Bardzo dobrze przyjęto Happysad i Marysie Peszek no i Czesia co Śpiewa!!! Ukłon w stronę organizatorów za nich!!!
wiraszka do dymisji
    20-07-2009 23:37
maniek - Gość
Panie Wiraszka jak masz pan trochę godności to podaj sie pan do dymisji. Co to w ogóle miało byc ten festiwal?? Animalsi..,I am x,Peszek.A za rok może Iwan i Delfin?? Tragedia.Chyba pan Mucha zapomniał jakie korzenie ma Jarociński Festiwal.Zamiast tych dziwadeł typu Animals...,Iam x... proponował bym cośnormalnego co da się słuchać np:KSU,DEZERTERA,TSA, I sukces murowany. Zamiast 9 tysi biletów będzie 18 000 tak jak to bywało 20 lat temu. Weź pan to prosze rozważ.
popieram przedmówców
    21-07-2009 10:20
Grześ - Gość
Tegoroczny frestiwal był do dup..
Zdymisjonować nieudaczników którzy go zrobili!!!! 
Ludzie chcą prawdziwego dobrego starego Jarocina. Więcej dobrej polskiej muzyki. 
Za dużo ekperymentów robią na, mam nadzieję jeszcze dobrze kojarzonej, marce festiwalu z Jarocina.
dzieki za muzykę
    21-07-2009 10:39
Przede wszystkim to - Gość
Iam x płytka bardzo dobra !!!!
dzieki za muzykę
    21-07-2009 12:57
sd - Gość
Panowie organizatorzy przyszłorocznego festiwalu. Rozumiem że już trwają rozmowy nad przyszłorocznym występem m.inn. pana Roberta Friedricha (Acid Drinkers, Turbo, Creation of Death, Kazik Na Żywo, Flapjack) niech gra codziennie, zapłaćcie mu conajmniej tyle ile wziął Editors, to on uratował tegoroczny festiwal. Oczywiście również TILT z kolegami i szybko dogadajcie się z TSA i dajcie im grać, a nie jak chcą bisować to ich przeganiacie bo już czeka jakaś mazgająca się pseudogwiazda z zachodu. Nie chcemy już zachodnich "gwiazd"!!!
Editors
    21-07-2009 15:55
wiechu - Gość
Tak mocno promowani w Trójce jako super niepowtarzalna jedyna w swoim rodzaju gwiazda zawiodła na całej linni, nijakie granie, takich zespołów jest mnóstwo, oprócz tego można było zauwazyć na scenie i po za nia duży wpłym bąbelków z wody gazowanej. Mam nadzieje że główny skarbnik festiwalu nie wypłacił im całej sumy za ten show.
Szkoda mi Bad Brains po to zespół czcigodny i zacny, legendarny i oryginalny ale z daleko było widac ze HR(wokalista)nadaje sie raczej na leczenie odwykowo-psychiatryczne niz na występowanie na scenie,na szczęście reszta muzyków nie zawiodła-dali ognia że aż miło. Podsumowując szkoda kasy na zagraniczne gwiazdy których występy oglądała garstka ludzi (IAMX, Animal Collectiv)i zgadzam się z poprzedniekiem że juz należy bookowac na przyszły rok TSA (doskonała forma na dniach pleszewa) Dzem czy inne sprawdzone polskie zespoły. ten festiwal jest przede wszystkim dla LUDZI nie dla organizatorów którzy eksperymetuja za duże pieniądze. Najgorzej nie było ale nie było tez rewelacyjnie ale w przyszłości może być...


Książka "GRUNT TO BUNT. Rozmowy o Jarocinie" najtaniej u wydawcy IN ROCK:
kliknij tu!!!

Offline

 

#3 2009-07-22 00:31:22

Jarocin-Festiwal

Grupowicz Gaduła

5543699
Call me!
Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2006-07-04
Posty: 997
WWW

Re: Prasa n/t J2009

Syndrom „zlewek” nam nie grozi      
     

admin | 16 Jul 2009


Rozmowa z MICHAŁEM WIRASZKO, dyrektorem Jarocińskiego Ośrodka Kultury, organizatorem Jarocin Festiwal 2009

Przed momentem przechodził obok nas pewien gość i krzyknął „nasz festiwal”. Z punkowymi hasłami „oddajcie nasz festiwal” zmagasz się już drugi rok.
Tak i pewnie jeszcze będę się zmagał, ale dla mnie to nie problem. Merytoryczną dyskusję mogę przeprowadzić z każdym. To jest tak, jakby w latach 80. organizatorzy Wielkopolskich Rytmów Młodych naciskali na Waltera Chełstowskiego. On nie patrzył wstecz, tylko tworzył swoją legendę i historię. Nie chcę sobie przypisywać legendotwórczych mocy, ale jeżeli mam zrobić coś, co może zostać zapamiętane, to na pewno nie poprzez „odgrzewanie kotletów” i powielanie strategii sprzed dwóch dekad, bo w ten sposób wykonałbym pewnego rodzaju mentalny strzał w stopę.
Czy twoim zdaniem tegoroczny festiwal jest różnorodny, jeżeli chodzi o style muzyczne?
Oczywiście. To właśnie pomysł na festiwal. Jasne, że nie pozwolimy, by za rok na tej samej scenie zagrał zespół Mazowsze oraz Napalm Death, jednak ma być różnorodnie. Na pewno też chcemy wykreować na nowo moc promocyjną Małej Sceny.

A to ciekawe, bo słyszę to już od czterech lat i zamiast lepiej, to jest gorzej…
Masz rację, ale w tym roku patronat nad Małą Sceną objął Piotr Stelmach prowadzący Offensywę w radiowej Trójce i mocno ogrywa kapele, które znalazły się w finałowej 10. tegorocznego festiwalu. Do tego należy dołożyć współorganizatora - firmę Red Bull, która przybywa na festiwal ze swoim autobusem pełniącym rolę Małej Sceny i tu uwaga - scena będzie ulokowana na jarocińskim rynku. To będzie - mam nadzieję - coś widowiskowego, coś nowego. Naprawdę ciężko jest promować młodych przez konkursy. Młodzi doskonale robią to w Internecie i właśnie w tym kierunku i tym tropem chcemy pójść. W tym roku kapele już nie przysyłały stosu płyt do biura, a po jednym pliku drogą elektroniczną.
Z kolei pomysł na autobus wziął się stąd, że faktycznie nie sprawdziła się Mała Scena przy polu namiotowym. Chcemy pokazać młodych, bo i tak przecież gro osób spędza czas przed i popołudniowy na rynku, więc niech słuchają i zapamiętują nazwy.

Chciałbym abyś powiedział kilka zdań na temat zespołów. Interesuje mnie zwłaszcza tegoroczna gwiazda - zespół Editors, ponieważ grali w zeszłym roku na Heinekenie. Może to wyglądać tak, jakby występowali dla tych, którzy nie mogli pojechać do Gdyni.
Nie. Mam nadzieję, że syndrom „zlewek” po Open’erze nam nie grozi. W zeszłym roku porywając się na zespoły jak Editors czy Franz Ferdinand, strzelilibyśmy sobie samobója finansowego. W tym, również mocno zastanawialiśmy się nad Editorsami. A przekonało mnie to, że już niedługo wychodzi ich nowa płyta, więc koncert nie będzie taki sam, jak na Open’erze. A Editors to w tej chwili gwiazda światowego formatu jeżeli chodzi o gitarowe granie.
Ja jestem dyrektorem artystycznym Jarocin Festiwal i w pewnym sensie balansuję między tym, co mi się podoba, a tym, co może się podobać publice.
Ale może paść wobec Ciebie zarzut, że zachowujesz się jak Artur Rojek i zapraszasz tylko zespoły, które podobają się Tobie. Świadczyć o tym może chociażby występ Bretta Andersona w ubiegłym roku.
Odpowiadając na zarzut związany z zaproszeniem Bretta Andersona. Nie chcę, żeby wyszło, że bronię się terminami, ale jeszcze raz przypomnę, że w zeszłym roku, ze względu na to, że stery nad festiwalem objąłem pod koniec lutego, zacząłem ściągać zespoły z końcem marca. W marcu tego roku program artystyczny miałem już zamknięty. Co do Bretta - był to najlepszy z artystów, którzy mieli jeszcze w marcu 2008 r. wolne terminy
A czy zapraszam kapele pod swój gust? Zdecydowanie tak, bo trudno, żebym zapraszał zespoły, które mi się nie podobają i uważam, że nie sprawdzą się na festiwalu takim jak Jarocin.

Mógłbyś jednak wziąć pod uwagę którąś z kapel proponowaną przez osoby, które udzielają się na forum.
Będąc całkowicie szczerym, pewnie byłoby tak, że z propozycji, które są na forum, ułożyłbym jeden line-up i ogrywał go 10 lat, a już w następnym roku do festiwalu dołożyłbyś również i ty. I to pewnie nie 150 tys. zł, tylko na przykład 400 tys.
Na forum wymienia się np. Dezertera. Nie jestem dyletantem, bo mam większość płyt tego zespołu, ale nie można zapraszać ich przecież co roku, podobnie jak Brygady Kryzys i mnóstwa innych zespołów. Jeżeli za rok Dezerter będzie aktywny koncertowo lub najlepiej stworzy coś nowego, z przyjemnością ich zaproszę.
Masz jednak rację, że warto dyskutować o propozycjach z forum, nie odwracam się od nich. Jeżeli którakolwiek z propozycji będzie realna i będzie współgrała z moją wizją festiwalu, to oczywiście rozważę to. Weź jednak pod uwagę to, że to ja decyduję o tym, co jest na festiwalu i to ja biorę za to odpowiedzialność. Jeśli formuła festiwalu zaproponowana przez forumowiczów nie sprawdziłaby się, to również ja położę za to swoją głowę. W drugą stronę działanie tej zasady wydaje się być mocno wątpliwe (śmiech).

Jestem mile zaskoczony, ponieważ jako czytelnik Gazety Wyborczej, bardzo często widzę w niej reklamę lub tekst na temat festiwalu. W poprzednich latach nie było tego aż tak widać. W końcu Jarocin Festiwal jest solidnie promowany.
I to nie tylko w Gazecie Wyborczej. Mam wrażenie, że wszystkie media traktują nas bardziej poważnie, niż do tej pory. Mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że jeszcze dwa lata i rok do tyłu, Jarocin Festiwal to była taka sierotka. Moje wrażenie było takie, że w 2007 i 2008 roku media pisały o Jarocinie, bo wypadało o nim wspomnieć. Chociażby ze względu na to, że to wydarzenie, które się odbyło, że to impreza z historią oraz z magią nazwy, która cały czas żyje w świadomości odbiorców. Mimo tego nie za bardzo było wiadomo z czym ten festiwal w Jarocinie się je, bo to już nie jest impreza z lat 80. czy 90., ale też nie jest jeszcze wydarzeniem na miarę XXI wieku.
Co jednak bardzo mnie cieszy, w tym roku, w porównaniu z ubiegłym nieprawdopodobnie wzrosło zainteresowanie i nastawienie mediów. Jest otwartość na współpracę i wiele pomysłów. Więc to, co powiedziałeś o Wyborczej, jest jak najbardziej prawdziwe. Jednak GW to nie wszystko. Doszło kilka mediów, które jeszcze w zeszłym roku nie były festiwalem zainteresowane, a w tym same zgłosiły się z ofertą patronacką.

Wychodzi więc na to, że jeszcze w ubiegłym roku nie miał kto przygarnąć dziecka o imieniu Jarocin Festiwal, a w tym ma on wielu rodziców.
Dokładnie tak. Skwitowałbym to w ten sposób, że skoro w tym roku udało się znaleźć rodziców medialnych, oby za rok udało się znaleźć także rodziców, którzy wyłożą pieniądze na organizację, czyli po prostu sponsorów.
No właśnie. Poszukiwania sponsora strategicznego dla Festiwalu trwają już od trzech lat. Wytłumacz, dlaczego go jeszcze nie znaleziono i dlaczego nadal to przede wszystkim gmina Jarocin wykłada na ten cel środki?
Dofinansowanie z gminy Jarocin to około 30% budżetu imprezy, dlatego byłbym ostrożny w tego typu sądach. Poza tym kwota, jaką wykłada gmina Jarocin na Festiwal, można spokojnie nazwać funduszem reprezentacyjnym, ponieważ - nie oszukujmy się - festiwal jest rozpoznawalny w całej Polsce. Sądzę, że potrzeba by wielu dekad, by stworzyć dla Jarocina równie rozpoznawalny symbol. Poza tym gmina dokłada pieniądze na organizację, ale to nie jest tak, jak napisała jedna z gazet, że to Jarocin płaci za imprezę. Pieniądze pochodzą od organizatorów zajmujących się gastronomią, sprzedażą napojów oraz przede wszystkim od widzów. Otrzymaliśmy również wsparcie od Marszałka Województwa Wielkopolskiego.
Co do pytania dotyczącego poszukiwań sponsora - nie chciałbym zasłaniać się kryzysem, bo to banalna wymówka. W zeszłym roku, dokładnie 22 lutego, rozpocząłem moją pracę w Jarocińskim Ośrodku Kultury i życzę każdemu, aby w ciągu dwóch miesięcy spróbował znaleźć jakiekolwiek środki, kiedy budżety potencjalnych sponsorów są pozamykane od listopada roku poprzedniego.

Jednak od 22 lutego 2008 roku miałeś znacznie więcej czasu, by znaleźć sponsora na Jarocin Festiwal 2009.
Dokładnie tak. Zacząłem moje starania o pozyskanie sponsorów jeszcze w sierpniu ubiegłego roku. Możesz mi wierzyć lub nie, ale we wrześniu miałem już czterech bardzo poważnych oferentów, którzy deklarowali kwoty z czterema, a nawet pięcioma zerami. Niestety, z początkiem października entuzjazm zaczął topnieć, aż w grudniu opadł całkowicie. Wtedy okazało się, że dopadł nas kryzys, co niestety w przypadku niektórych firm ciężko mi uwierzyć.
W każdym razie prestiż i renoma festiwalu z roku na rok wzrasta. Tak jak powiedziałem, mam nadzieję, że za rok znajdą się już rodzice finansowi. Dobrym znakiem jest na pewno to, że w kwietniu udało się pozyskać wsparcie ze strony jednego z koncernów tytoniowych. To dowód na to, że za entuzjazmem mediów idzie entuzjazm sponsorów.
Jak już mówiłem Małą Scenę na Jarocin Festiwal 2009 współorganizuje z nami Red Bull, co jeszcze rok temu byłoby bardzo ciężkie do realizacji.
Wrócę jeszcze do mediów. Ich wsparcie i zmiana nastawienia jest mocno odczuwalna. Posłużę się przykładem - w zeszłym roku Kasia Nosowska występowała u nas z wyjątkowym koncertem z towarzyszeniem chóru. W oficjalnej notce do mediów wysłaliśmy zdjęcie Nosowskiej, natomiast w jednym z mediów tekst opatrzono zdjęciem reprezentanta pewnej subkultury młodzieżowej (śmiech) leżącego pod tablicą Jarocin. No halo, coś tu jest nie tak! W tym roku już takich numerów nie robią.

Powiedz jeszcze, jaki jest budżet tegorocznego festiwalu.
W tej chwili jest to około 1 mln 300 tys. zł.
W ubiegłym roku, kiedy rozmawialiśmy na kilkanaście dni przed festiwalem, mówiłeś, że masz pewne obawy, że jak się nie uda, to cię „wywalą”.
I teraz też je mam. W zeszłym roku, oprócz sumy deklarowanej, miasto dołożyło 150 tys. zł.

Czyli uratowali ci tyłek.
Dokładnie. Ale można też spojrzeć na to z innej strony - 150 tys. zł, to koszt czterostronicowego dodatku promocyjnego w Gazecie Wyborczej, więc ta kwota, to tak naprawdę niewiele. Nie odbieram ubiegłorocznego festiwalu jako czegoś, co się nie udało.
W tym roku festiwal jest zbilansowany bardzo ostrożnie. Zakładamy, że będzie nieco więcej widzów, niż przed rokiem, co przy zwiększeniu ceny biletów, które i tak wciąż pozostają jednymi z najtańszych wejściówek na letnie festiwale w Polsce, pozwoli zbilansować się naszemu festiwalowi.
Podsumowując naszą rozmowę, powiedz krótko, z czym ten festiwal się je, jaki jest na niego pomysł?
Zależy mi na zapraszaniu „aktualnych” artystów z Polski i zagranicy, którzy mają coś do przekazania muzycznie lub kapele ze specjalnymi, wyjątkowymi w skali kraju programami koncertowymi. Przez różnorodność chcemy walczyć z brakiem wrażliwości muzycznej, a już za rok poszerzyć formułę festiwalu i zaproponować widzom co najmniej dwie różnorodne stylistycznie sceny, nie licząc przeglądu młodych zespołów.


Książka "GRUNT TO BUNT. Rozmowy o Jarocinie" najtaniej u wydawcy IN ROCK:
kliknij tu!!!

Offline

 

#4 2009-07-22 01:34:44

Jarocin-Festiwal

Grupowicz Gaduła

5543699
Call me!
Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2006-07-04
Posty: 997
WWW

Re: Prasa n/t J2009

[color=blue]
Rockowe natarcie Jarocina
Robert Sankowski
2009-07-16, ostatnia aktualizacja 2009-07-16 15:53

Zapowiada się najbardziej udane połączenie historii i współczesnej alternatywy od czasów wskrzeszenia legendarnej imprezy w Jarocinie. Dziś początek
Zespół Bad Brains
Zespół Bad Brains
ZOBACZ TAKŻE

    * Muzyczne wydarzenia lata 2009 (12-06-09, 12:34)
    * Jarocin 2008 (11-08-08, 15:00)

Organizatorzy chwalą się, że w przedsprzedaży rozeszło się dwa razy więcej wejściówek niż rok temu. Z trzech jarocińskich koncertów największe zainteresowanie wzbudził otwierający festiwal piątek. Pierwsi pojawią się laureaci festiwalowego konkursu młodych kapel - Rockaway i Kumka Olik. Po nich wystąpią polskie grupy Acid Drinkers i Happysad, amerykańska formacja hardcore'owa Bad Brains oraz brytyjski zespół Editors. I to ta personalno-stylistyczna mieszanka tłumaczy zainteresowanie koncertem otwierającym tegoroczny Jarocin.

Acid Drinkers to już legenda polskiego heavy metalu, jeden z najbardziej charyzmatycznych zespołów na polskiej scenie. Grupa w tym roku obchodzi 20-lecie istnienia, można więc spodziewać się po jej koncercie specjalnych, jubileuszowych akcentów. Happysad to propozycja z innego bieguna, formacja wciąż młoda stażem, ale już z silną pozycją na scenie muzyki alternatywnej - wykonawca w sam raz dla tradycyjnej jarocińskiej publiczności.

Bombą są jednak zagraniczne gwiazdy wieczoru. Editors to reprezentant nowej fali gitarowego rocka na brytyjskiej scenie muzycznej - czerpiący obficie z dokonań legendarnego Joy Division i nowej fali lat 80. Grał już w Polsce dwukrotnie i świetnymi występami zdobył oddanych fanów.

Bad Brains - największa gwiazda piątkowego koncertu - to symbol muzycznej alternatywy lat 80. Tworzona przez c
zarnoskórych muzyków formacja połączyła agresywną muzykę hardcore'ową z brzmieniami reggae, stając się wzorem dla pokoleń wykonawców niezależnych. Gdy 15 lat temu zespół po raz pierwszy grał w warszawskiej Stodole, na koncert stawiły się tłumy fanów. Występ obrósł legendą, a Bad Brains - mimo upływu lat - są wciąż świetną kapelą.

Weterani obok młodzieży, zagraniczne legendy i lokalne gwiazdy, trochę historii, trochę współczesnej alternatywy - według tej recepty skonstruowane są także następne dwa dni festiwalu. Na tej samej scenie zagrają Czesław Śpiewa i Maria Peszek, Myslovitz i Armia, w końcu powracający po latach do grania zespół Kazik Na Żywo oraz obchodzący właśnie w Jarocinie swoje 30-lecie zespół Tilt - kierowana przez Tomka Lipińskiego legenda polskiego punk rocka.

Stawkę uzupełniają kolejne gwiazdy zagraniczne: łączący współczesny rock niezależny z politycznym zaangażowaniem dynamiczni Szwedzi z The (International) Noise Conspiracy oraz Brytyjczycy z New Model Army - żywiołowej formacji postpunkowej, która ma w Polsce ustaloną markę już od końca lat 80.

Festiwal zamknie w niedzielną noc druga obok Bad Brains wielka gwiazda imprezy - amerykański Animal Collective, jedna z najbardziej oryginalnych formacji na scenie niezależnej. Zespół, który od kilku lat kolejnymi płytami zaskakuje fanów, a krytyków wprawia w zakłopotanie - "Beach Boys spotykają Kraftwerk" - pisał dziennikarz amerykańskiego "Rolling Stone". Na jarocińskiej scenie grupa promować będzie swoje najnowsze dzieło - wydany zimą tego roku album "Merriweather Post Pavilion" okrzyknięty zgodnie przez światową prasę arcydziełem muzyki alternatywnej.

Warto pamiętać o jeszcze jednym mocnym punkcie jarocińskiego programu - konkursie młodych zespołów. Przez kilka lat po reaktywacji festiwalu akurat ta pozycja wydawała się najbardziej problematyczna - poziom konkursu bywał nierówny, a nieznane zespoły nie potrafiły przyciągnąć większej liczby widzów. W tym roku w finale konkursu zobaczymy takie formacje jak Rotofobia, Wilson Square czy Artybishops. W Jarocinie jestem jurorem. Można dyskutować, czy do konkursu mającego promować debiutantów powinny zgłaszać się zespoły, którym udało się już zaistnieć. Sam jednak fakt, że chcą one startować w Jarocinie potwierdza i rangę, i poziom tegorocznego festiwalu.[/color]


Książka "GRUNT TO BUNT. Rozmowy o Jarocinie" najtaniej u wydawcy IN ROCK:
kliknij tu!!!

Offline

 

#5 2009-08-03 00:34:28

Jarocin-Festiwal

Grupowicz Gaduła

5543699
Call me!
Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2006-07-04
Posty: 997
WWW

Re: Prasa n/t J2009

Prasa jarocińska

    Festiwal starych zgredów. Legendy nie da się zabić, czyli subiektywnie o „rytmach”.      
     

admin | 29 Jul 2009



- Jesteśmy stare zgredy, ale jesteśmy szczęśliwi, że urodziliśmy takie dziecko jak wy - zwrócił się do publiki ze sceny Tomasz Lipiński, lider obchodzącego w Jarocinie 30-lecie Tiltu. I to właśnie „stare zgredy” z Tiltu, Acid Drinkers, Armii czy Kazika Na Żywo zagrały najlepsze koncerty podczas Jarocin Festiwal 2009, a nie rozreklamowane „gwiazdy” z Zachodu.

To właśnie zachodnie gwiazdy, według zapowiedzi organizatorów, miały przyciągnąć tłumy fanów rocka do naszego miasta. Niestety, ale ilość sprzedanych karnetów i biletów w łącznej liczbie ponad 9 tysięcy „szału nie robi”. Można było nawet odnieść wrażenie, że ludzi do Jarocina przyjechało zdecydowanie mniej niż w zeszłym roku. Ten fakt powinien dać organizatorom dużo do myślenia, kiedy będą robić przyszłoroczny festiwal.

Autobus na ściernisku
Wielkopolskie Rytmy Młodych, Ogólnopolski Festiwal Muzyki Młodej Generacji - tak gwoli przypomnienia nazywały się kiedyś jarocińskie festiwale. Już sama nazwa mówiła nam, iż była to impreza skierowana dla młodych muzyków. W latach 80. czy nawet jeszcze w latach 90., kiedy to już festiwal powoli dogorywał, zwycięstwo w nim było dla kapeli drabiną do sukcesu. Teraz słuch po laureatach ginie. Odnoszę wrażenie, że od czasu reaktywacji festiwalu organizatorzy najchętniej pozbyliby się konkursu młodych kapel, na który w ogóle nie mają pomysłu. Dziwi mnie to, że zamiast promować młode polskie zespoły, w Jarocinie lansuje się młode zespoły, ale te z zagranicy (Automatic czy Editors), które już mają ugruntowaną pozycję na rynku muzycznym.
Warto w tym momencie nadmienić, iż wymienione przeze mnie zespoły ze „zgredami” w składzie w dużej mierze zawdzięczają swoją sławę właśnie dzięki festiwalowi. Dlatego też smutne jest to, że nie widać ich następców, a tzw. mała scena, która miała promować młode kapele, została zepchnięta na margines imprezy. - Ten festiwal zawsze miał na celu promocję młodej i ciekawej muzyki. Oczywiście, fajnie, że grają wielkie gwiazdy, ale żeby to się nie działo kosztem tych młodych. (...) Uważam, że konkurs młodych kapel w Jarocinie powinien być najważniejszy - powiedział mi jeszcze przed „rytmami” Tomasz Budzyński, wokalista Armii.
W tym roku chętnych do zagrania w Jarocinie było aż 416 młodych kapel! Ogromny potencjał, który świadczy o tym, że magia festiwalu nadal działa na młodych muzyków. Szkoda, że nie został w ogóle wykorzystany. W Jarocinie zagrało tylko 10 zespołów! Sam konkurs doczekał się nawet sponsora w postaci producenta napoju z czerwonym bykiem, który do Jarocina przywiózł scenę na ... autobusie. Ustawiono ją - a właściwie ukryto - na ściernisku niedaleko pola namiotowego, tak że nie wiadomo było jak tam dotrzeć. Zespoły, które tam zagrały, wyglądały jakby występowały na wiejskiej potańcówce. Publiczność też nie dopisała. Ostatecznie konkurs wygrało grające indie rocka trio z Warszawy - Rotofobia. Zdobyli nagrodę jury w wysokości 3 tys. zł. Wyróżnienie publiczności, wyrażone największą liczbą SMS-ów, dostał grający kalifornijskiego punka zespół Holden Avenue z Wrocławia. Ciekawe, czy jeszcze o nich usłyszymy?

Gwiazdy straciły głosy
- Artystycznie bardzo dobrze. Tegoroczny Jarocin był przede wszystkim wypełniony świetnymi koncertami - napisała po zakończeniu festiwalu Gazeta Wyborcza. I dalej w tym samym tekście rozpływa się w zachwycie nad występami zagranicznych gwiazd, co akurat wcale mnie nie dziwi, gdyż dziennik ten patronował tegorocznej imprezie. Dla niżej podpisanego dobre koncerty można było policzyć na palcach jednej ręki (no może dorzuciłbym jeszcze jeden czy dwa drugiej). Przede wszystkim skrewiła większość zachodnich gwiazd. Najbardziej zawiodłem się na Bad Brains, zespole, który wydawałoby się idealnie pasuje na festiwal ze swoją mieszanką hard-cora i reggae. Niby muzycy zespołu grali nieźle, jednak gwóźdź do trumny ich występu wbił wokalista HR, który strasznie zawodził. Kolejne rozczarowanie to występ Editors. Tu również zawiódł wokalista - Thomas Smith, któremu wysiadły struny głosowe. I tak zamiast 70 minut zakontraktowanego koncertu otrzymaliśmy tylko 40. Zresztą do Joy Division, do których porównują młodych Brytyjczyków, wiele jeszcze im brakuje. Ich występ najlepiej podsumował mój kolega. - K...a, rewelacyjnie się przy tym spało - powiedział obudzony po ich koncercie. Tym samym na miano najlepszej zagranicznej kapeli pierwszego dnia zasłużyli grający melodyjnego punka Ignite z Kaliforni. Pochodzący z Węgier wokalista Zoltan „Zoli” Téglás ubrany w koszulkę z orłem i napisem Polska przynajmniej potrafił nawiązać kontakt z publiką. Zresztą nie od dziś wiadomo, że „Polak, Węgier - dwa bratanki...”. Z zagranicznych gwiazd nieźle wypadli również New Model Army (w piosence „51 State” Justin Sullivan otrzymał wsparcie wokalne w postaci Tomasza Budzyńskiego z Armii) oraz Szwedzi z The (International) Noise Conspiracy, którzy zagrali soczystego rock`n`rolla.
Zdecydowanie lepiej na festiwalu prezentowali się wykonawcy z Polski. W pierwszym dniu byli to Happysad (chociaż nie przepadam za ich muzyką) oraz „Kwasożłopy”, czyli metalowe Acid Drinkers. Następnego dnia, chyba przez niemiłosiernie fałszujące chórki Czesława Śpiewa, rozpłakało się niebo. Padało prawie do samego rana kolejnego dnia. Odbiło się to na frekwencji pod sceną. Jednak mimo ulewy koncert Armii wypadł tego dnia całkiem udanie. Chociaż niektórzy fani trochę marudzili, bo Tomek Budzyński i spółka oprócz dwóch starych numerów na początku („Opowieść zimowa” i „Aquirre”) zagrali tylko materiał z płyty „Der Prozess”. Należy wspomnieć, że była jeszcze „Ukryta miłość” w ich wykonaniu z udziałem w chórkach Dzieci Jarocina, uczestników festiwalowego przedszkola. Zespołu Myslovitz nie słyszałem (i wcale tego nie żałuję), gdyż przemoczony do suchej nitki pojechałem do domu się przebrać. W niedzielę miłym zaskoczeniem okazał się występ Marii Peszek. Jednak i tak tego dnia większość słuchaczy czekała na Tilt, który w Jarocinie uczcił 30-rocznicę swojego powstania. Z tej okazji przygotował set ze swoimi największymi przebojami oraz program nawiązujący do filmu „Fala”, wyreżyserowanego podczas festiwalu w 1985 r. przez zmarłego w zeszłym roku Piotra Łazarkiewicza. W środku swojego koncertu Tilt przypomniał legendarne utwory zespołów Moskwa, Dzieci Kapitana Klossa, Izrael i na koniec Brygada Kryzys. Na scenie pojawiali się kolejno liderzy tych formacji: Paweł „Guma” Gumola, Olaf Deriglasoff, Robert Brylewski, Paweł „Kelner” Rozwadowski oraz Darek „Maleo” Malejonek. I tu znowu minus dla organizatorów. Dlaczego nikt nie pomyślał o szerszej promocji tego wydarzenia? Dlaczego nikt nie pomyślał, że na tych „starych zgredów” przyjechałoby kilkaset osób więcej.
Tradycyjnie już dobry koncert zagrał Kazik Staszewski wraz z zespołem Kazik Na Żywo z rewelacyjnie brzmiącą gitarą Litzy, który dawał z siebie wszystko. Na tym występie festiwal dla mnie się zakończył.

Impreza regionalna
Jarocin Festiwal nie ma już wydźwięku ogólnopolskiego. Jest raczej imprezą regionalną o zasięgu wojewódzkim. Widać to było zresztą po rejestracjach samochodów, które zjechały do Jarocina. Rzadko spotykało się takie, które nie zaczynały się na literę „P”. Fan muzyki z północy Polski prędzej wybierze się Open`era w Gdyni, z kolei ten z południa na Off Festiwal. Ci ze wschodnich krańców znajdą na pewno coś w stolicy, gdzie co tydzień występuje jakaś gwiazda. Należy pamiętać, że jest jeszcze Przystanek Woodstock, na którym to przyjezdni mają o wiele większą swobodę niż w Jarocinie, bo za koncerty czy rozbicie namiotu nie muszą płacić ani grosza, a oprócz polskich kapel występują tam również zespoły światowego formatu.
Moim skromnym zdaniem był to najgorszy festiwal od czasów jego reaktywacji. Czy były jakieś plusy? Owszem, oprócz kilku udanych koncertów, można było wreszcie wejść z ogródka gastronomicznego na teren festiwalowy z piwem. Żeby była to udana impreza, to niestety dla mnie za mało.

Patrik Pinczewski


Książka "GRUNT TO BUNT. Rozmowy o Jarocinie" najtaniej u wydawcy IN ROCK:
kliknij tu!!!

Offline

 

#6 2009-08-14 01:24:03

Jarocin-Festiwal

Grupowicz Gaduła

5543699
Call me!
Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2006-07-04
Posty: 997
WWW

Re: Prasa n/t J2009

Prasa lokalna

Dla każdego coś miłego
21.07.2009.
  Jarocin Festiwal 2009 zakończony. Czas na małe podsumowanie. Poznaj opinie organizatorów i festiwalowiczów. Zobacz najciekawsze nagrania występów gwiazd.


   Na tegoroczny festiwal sprzedano łącznie około 9 tys. karnetów i biletów. Ponad 2 tys. osób zameldowało się na polu namiotowym. Pierwszy dzień to występy m.in. Acid Drinkers, Ignite, Happysad, Bad Brains i Editors. Ci ostatni zakończyli swój koncert sporo przed czasem, bo wokalista podczas występu stracił głos. W sobotę, oprócz konkursu na Małej Scenie, zagrali: Black Tapes, Czesław Śpiewa, The Automatic, Myslovitz, Armia, New Model Army i IAMX. Festiwalowiczów tego dnia zaskoczyła burza i ulewny deszcz, który padał nieprzerwanie przez kilka godzin. Ostatniego dnia wystąpili laureaci konkursu młodych kapel (Rotofobia i Holden Avenue) oraz m.in. Marysia Peszek, T(I)NC, Tilt, Kazik Na Żywo i Animal Collective. Dwaj przedostatni wykonawcy zgromadzili najwięcej publiczności. (kg)


OPINIE
Renata i Andrzej z Warszawy
   Jestem pierwszy raz na festiwalu od czasu reaktywacji. Ostatni raz byłem tu w 89. i 90. roku za młodych, pięknych lat. Po 20 latach mogę powiedzieć, że wszystko się zmieniło. Kiedyś nie było parkingów dla samochodów, piw. Były wina i to był ten klimat. Ogólnie jest ok, ale ten festiwal idzie już w zupełnie inną stronę, jest podobny do Open’era. Nastąpiła też zmiana pod względem muzycznym. Kiedyś, wiadomo, był punk, matal, teraz więcej alternatywy.
   Przyjechaliśmy tutaj dla klimatu, dla muzyki, dla ludzi, dla siedzenia na krawężniku, by zobaczyć jak tu jest, co się zmieniło... Najbardziej podobał nam się koncert Czesław Śpiewa. Może nie pasuje do tego festiwalu, ale jest ogólnie śmieszny. Czekaliśmy też bardzo na Editors, natomiast Armia to już nie to, co kiedyś. Jeśli chodzi o Małą Scenę, to bardzo nie podobało nam się głosowanie. Kręcili z tymi numerami, ludzie już na końcu nie wiedzieli, jak mają głosować. To było bez sensu, wykazano brak przygotowania. Lubię Małą Scenę, bo jest surowa, prosta i bardzo mi się podoba. Młode zespoły mają szanse, pokrzyczą, pograją i o to chodzi.

Robert Kaźmierczak, wiceburmistrz Jarocina
   Od strony medialnej, należy ten festiwal traktować w kategorii sukcesu. Zadowalające jest to, że dziś już nikt nie mówi tylko i wyłącznie o bazowaniu na legendzie i odcinaniu od niej kuponów.
   Od strony organizacyjnej - wiemy, co należy poprawiać. Rzecz najistotniejsza - promocja tego festiwalu, która dość mocno „siadła” w ostatnich dwóch tygodniach przed festiwalem. Szczególnie zawiedliśmy się tutaj na Trzecim Programie Polskiego Radia. Są tego wymierne skutki - gwałtowny spadek sprzedaży biletów i karnetów.
   Jak pokazały tegoroczne koncerty, błędem olbrzymim byłoby definitywne odcięcie się od legendy. Okazało się, że znakomicie przyjmowani byli artyści występujący na festiwalach jarocińskich przez ostatnie kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt lat. Dla mnie genialny koncert zespołu Tilt - podróż sentymentalna, ale zrobiona w sposób, którego się nie spodziewałem. Z gwiazd zagranicznych, powalił mnie - w pozytywnym znaczeniu - Chris Corner i IAMX. Tych koncertów znakomitych było kilka. Niektóre pokrzyżowała pogoda. Wielkim wydarzeniem był koncert Animal Collective. Największy zawód to koncert zespołu Editors. Najdroższy zespół tegorocznego festiwalu. Tom Smith był bardzo rozgoryczony, że ten występ musiał tak się zakończyć, po 40 minutach.
   Wykonawcy zagraniczni powinni być, ale może w mniejszym stopniu - na przykład jeden na wieczór.

Marcin i Wojtek z Ostrowa
   Przyjechaliśmy tutaj dla ludzi. Dobór zespołów nie jest najlepszy. W przeciągu trzech dni są trzy fajne zespoły. Poza tym jest bardzo mało punkowych kapel, a Jarocin od zawsze kojarzył mi się z punkiem. Brakuje tutaj dobrych zespołów punkowych albo starych zespołów rockowych, które grają klasyczny rock, a nie jakąś alternatywę. Jarocin zawsze wiązał się z polską muzyką. Początki Jarocina to występy młodych kapel. Małej Sceny się w ogóle słuchać nie dało. To nie jest to, co kiedyś. Powinni postawić na ambitniejszą muzykę. A niestety Jarocin się komercjalizuje. Karnety też za bardzo zdrożały. Jarocin jest okazją do spotkania się z ludźmi, natomiast zespoły to totalne dno.

Podsumowanie pierwszego dnia koncertów - piątku - przez Michała Wiraszko, dyrektora JOK-u
   Jeśli chodzi o moje spostrzeżenia, to mam takie, że do godziny piętnastej byłem nieprzytomny, bo dopinałem wszystkie rzeczy i do 15.00 odpoczywałem. Otworzyłem oczy na zespole Bad Brains. Otwarcie oczu zaskakujące, bo to nie jest ani moja miłość muzyczna, ani nie byłem nigdy świadkiem takiego zdarzenia. Panowie po pięćdziesiątce, którzy wydobywają z siebie ten rodzaj dźwięków, to rzecz unikatowa w skali encyklopedycznej.
   Jedyną przykrością była utrata głosu Toma Smitha, wokalisty Editors. Mam nadzieję, że to był komplet nieszczęść, które spadły na festiwal w Jarocinie i teraz będzie już tylko dobrze.

Przemysław Gulda z „Gazety Wyborczej”, juror i prowadzący główną scenę
   W zestawie zespołów, które występowały bardzo wyraźnie widać było tendencję, którą widać także na innych festiwalach i która wydaje się być chyba niezbędną metodą, żeby pozyskać publiczność - tendencję polegającą na tworzeniu bardzo eklektycznych zestawów zespołów. Było to widać w tym roku na Open’erze i kilku mniejszych festiwalach np. MTV Gdańsk Dźwiga Muzę, gdzie obok siebie występowały zespoły rockowe i wynkonawcy popowi, a nawet dance’owi. Takiego rozrzutu w Jarocinie nie ma, aczkolwiek eklektyzm w szeroko pojętym określeniu rocka był dosyć mocny. Z jednej strony metalowe formacje, jak Acid Drinkers czy Kazik Na Żywo, a z drugiej zupełnie inną muzykę - chocieżby eksperymentalny Animal Collective. Skonstruowano to na zasadzie: „dla każdego fana rocka coś miłego”. I to się sprawdziło. Podejrzewam, że w tym kierunku będa szli organizatorzy festiwali i będziemy takie sytuacje widzieć na wielu innych imprezach. To najlepsza i być może jedyna metoda, żeby zapewnić sobie dużą publiczność.
   Na pewno sporym rozczarowaniem była sytuacja związana z Editorsami, czyli niedyspozycja wokalisty, która nastąpiła w połowie koncertu i w związku z tym występ został skrócony praktycznie o połowę. Skrajnie różne opinie wywołał występ Bad Brains, który muzycznie był dosyć ciekawy, natomiast obnażył zupełną słabość wokalną lidera zespołu. Ci, którzy byli przyzwyczajeni do jego ekspresji bardzo mocno musieli się zawieść.
   Ważnym i ciekawym elementem był występ Tiltu z okazji trzydziestolecia istnienia zespołu. Pomysł, żeby zaprosić do udziału w tym prawdziwe gwiazdy polskiej muzyki sprzed lat był bardzo interesujący. Ciekawie wypadło kilka gwiazd zagranicznych. Ciepło przyjęty został IAMX, który zadziwiał nie tylko warstwą muzyczną, ale także całą otoczką - parateatralną formułą.




Komentarze (41)
   

---
    21-07-2009 20:30
--- - Gość
JEDNO WIELKIE G...O i ten mądry Wiraszko...
totalne dno
    21-07-2009 20:44
Marcin - Gość
popieram opinie z wywiadu z Michalem i Wojtkiem z Ostrowa ze JAROCIN wszystkim w Polsce kojarzy sie z muzyka punkową/ metalem i starym dobrym rockie.Starsze pokolenia wiedza o co chodzi.Trzy dni dobrej zabawy o suchym chlebie i oczywiscie wino do tego.To były czasy.A teraz to wielka kicha zero atmosfery.
###
    21-07-2009 20:57
arek 41 - Gość
FESTIWALE TE 20 LAT TEMU ACH CO WTEDY SIĘ DZIAŁO GDY GRALI REGE WSZYSCY TRZYMALI SIĘ ZA RĘCE TO BYLY CZASY A PO WINO JEZDZILIŚMY DO NOWEGO MIASTA Z PLECAKAMI NA MOTORACH...
###
    21-07-2009 21:13
aaa - Gość
jedno wielkie g***o to już nie to co pamiętam 15lat temu kiedyś był FESTIWAL, a nie jakaś kicha!!!!
....
    21-07-2009 22:19
Mati - Gość
A po co wy wo gołe na to jeździcie??/
pomysły są różne ,ale może np.
    21-07-2009 22:57
menager kultury bez k - Gość
Mój pomysł jest taki ,aby Jarocin przygotowywał nie agencja GH + Michał Wiraszko ,bo agecja chce sprzedać drogi szmelc czasem a Michał jest z Much i nie mam nic przeciwo niemu ,ale to muzyk i to młody ,nie ma tu konfliku interesóe np ? Bo dlaczego nie było tak dobrych zespołów jak np. CKOD z Łodzi świety ale bardzo króTki mieli koncert w tamtym roku .
Pomysł jest taki ,aby juz teraz powołać rade artystyczną i układać repertuar ,szukać muzyków i tego co by się spradziło !!!
Michał sam tego nie ogranie i nie udżwignie !!! To muzyk powien mysleć w tym wieku o swej karierze a nie naćpanych niedyspozycyjnych facetach ,którzy go zawiedli i publiczność także!!!
Owszem pare zagraniczych kapel można pokazać IAMX spradziło się jako zjawisko parateatralne ,ale koniec powien być kurcze polski !!! A dla każdego coś miłego , tak się nie da !!! Tylko wyjątkowa świnia jest przez wszystkich lubiana .
Jarocin miał już kiedyś dobrą marką ale ona padła przez zmiany 1989 ,rodzący się kapitalizm, ale dziś jest juz inaczej ...można czerpać z tego co było twórczo -TILT był tego przykładem .Widziłam ludzi na koncercie ,którzy płakali ,przyjechali tu do takich chwil ,głos angoli moga posłuchać w Europie i oni nie zgnią a jeszcze jarocin nie zginiął puki żyja ludzie ,kótrzy go kochają !!! Nie wchodzcie na siłe w tyłek -zblazowanej publiczności ,która niesty dla was ,mimio ,ze cieawe były kapele ,nie stanowi większoć ,to nie Gdynia ,Jarocin był kiedyś bardzo demokratyczny czyli dla każdego !!! I to był cudowe ,ludzie chcieli czuc się tu wspólnotą .Powinio to być świeto muzyki polskiej ,ale przez te wszystkie pop radia zet-y ,rfemy zapomnie i mało grane .Druga sprawa 
te zachodnie "gwiazdy "całkiem ciekawe ,kosmiczne i zjawiskowe ,czasem na graniczy techo party ;-) ale to nie pasowało ,do festiwalu, który ma oprawę, smutno to przyznać , ale trochę festynu rodzinnego albo rockowego odpustu . Sorry Jarocin to zawsze było impreza przede wszystkim polskiej muzyki (inna niż te wszystkie Sopoty ,Opola ,teraz powienien rózniaż się od OFF Myslovitz ,czy Open'ra tu miało tu być prawdziwnie ,szczerze ,czasem ostro ,czasem nowofalowo ,czasem eksperymentalnie ale to była mekka i marzenie młodych zespołów, aby tu zagrać a teraz ten blaszany autobus red b co to miało być ? Czasem było nawet bluesowo ,czasem reagałowo ,czasem rockowo ,ale przeważnie puncko była tu fantastyczna publiczość (nie zblazowana tylko chcąca poszukiwać i poznawiać )Może warto było by co roku robić inną formułe i zobaczyć ,co się sprawdzi najlepiej. I tak np. Gdybyście zrobi 10 polskich gwiazd , w tym debiutanci byl by czad ,festiwal miał by ludzi i energie .A można odnieżć wrażenie ,ze wszystko czego się boicie to zamieszek ,ruchów młodzieży i polskiej muzyki ,która mało ma szans przecieć wpłynąć. Przydał by sie nowy festiwal ,radio ,które by jakoś promowało i przypominało -naszych artystów .Bo nikt tego nie robi ,mało media im pomagają a agecje artystyczne mają swoje interesy, dbania o gwiazdy a nie polskie fajne grupy ,których nikt nie gra w radio ,przez to to juz nie jest głos zadnego pokolenia ,bo rosnie pokolenie nic ,zero ,X ,które lubie wszystko co łatwe ..Dlatego odbieracie jarocińskiej publiczności tego co kochają -czyli poznawiać nowe polskie dobre grupy i kochac te już sprawdzone !!! Jest muzeum powstania warszawkiego robi dużo dorego ,Jarocin nie potrzebnie wyrzeka się jakby trochę i wstydzi swej legendy ,szczegolnie tej punkowej ..to był taki kucze czas !!! Moze jarocinska muzyka dla młodych zrobiła więcej niż taki Wałęsa i jego skoi przez płoty ,tu następowała zmina myslowa ,tu ludzie czuli sie wolni od opresyjnego systemu ,dlatego jarocin nie powienien być taki jak korporacje.Przed pożycie a resztę niech robią ludzie ,którzy kochają ,ten festival ,i miasto .Editors sobie bez Jarocina poradzi a nie które polskie zespoły mogły by tu cos zrobić ,zmienić ...Zespoły ,które lubia organizatorzy są ciekawe ,są dobre ,bardzo dobre ,ale jakoś się to wszystko razem nie składa i nie tworzy jakiegoś kontinum ? no nie wiem ,takie jest moje zdanie .W sumie wiele osób też tam mówiło o festiwalu .Można jeszcze mysleć tym bardziej ,że się zbliża 30 -a może radio ,które by promowało muzykę polską z różną ,kazdą tylko nie pop i techno ,to to jest w kazdym innym . 
I aby były wywiady ,muzyka ,zdarzenia .
Czekamy na sygnał z centali ....może ona nas ocali ;-)
2007 był muzycznie najlepszy
    21-07-2009 23:02
ale - Gość
ale ogólenie muzycznie nie było zle ,scena tez lepsza niz wczesniej
2007 był muzycznie najlepszy
    22-07-2009 09:11
qw - Gość
Panie Wiraszko jedynym nieszczęściem jakie spadło na festiwal to ty sam.Za młody jesteś żeby pamietać że w Jarocinie nawet w czasie wielkiej ulewy była wspaniała atmosfera. Nie ma sensu dalej sie rozpisywać
To nie Ja!
    22-07-2009 09:16
leniwiec - Gość
"Od strony organizacyjnej - wiemy, co należy poprawiać. Rzecz najistotniejsza - promocja tego festiwalu, która dość mocno siadła w ostatnich dwóch tygodniach przed festiwalem. Szczególnie zawiedliśmy się tutaj na Trzecim Programie Polskiego Radia. Są tego wymierne skutki - gwałtowny spadek sprzedaży biletów i karnetów.

WSZYSCY SĄ WINNI TYLKO NIE TANDEM MOPS-WIRASZKO!
***
    22-07-2009 09:49
dziadek - Gość
dokładnie Wiraszko jesteś za młody aby pamiętac tamte festiwale...
wiecej kasy
    22-07-2009 10:14
przewidujący - Gość
za rok będzie więcej kasy na festiwal, bo zlikwidują biblioteki szkole a może w miedzy czasie haratną jakąś szkołę
wiecej kasy
    22-07-2009 10:26
dw - Gość
Robert wyciąga wnioski z tego co czytam. Ma już teraz 4-letnie doświadczenie tak że powinno to zaowacować w przyszłym roku. Michał niestety swoje, tuba GoAHeAd. Pomysł z większą sceną był ok. Tylko jak się kłębili przed nią dziennikarze to trochę zasłaniali. Tak nawiasem widząc te tabuny fotoreporterów między sceną a fanami zastanawiam się gdzie są te relacje, w jakich gazetach? Może tu należy coś ukrócić a napewno zmienić? Zdjęcia robili dziennikarze a w necie chodzą tylko relacje fanów. Proponuję zamieszczać spis akredytacji w necie, tak w celu weryfikacji. Co do występów gwiazd dam jeden przykład: podczas występu TILTU i Kazika Na Żywo gastronomia zaczęła się zwijać bo myśleli że ludzie poszli już do domu. Jakie było ich zaskoczenie po koncercie...
promocja
    22-07-2009 10:31
miras - Gość
1.trójka nie dała rady, Stelmach cel osiągnął laureat jury - jak wiadomo ustawka 
2.polityka promocyjna - informacyjna słabiuta - do dzis nie ma na oficjalnej stronie wyników konkursu z tzw żenujacej sceny autobusowej
3. Wiraszko figurant robi to co jego władza każe więc nie ma co o nim gadac
4.zachodnie gwiazdy oprócz Bad Brains, Ignite i New Model Army - na siłe wciskane gnioty
5. Ma nadzieje ze organizatorzy widzieli na jakich zespołach była frekwecja i wykorzystaja to w przyszłych latach
6. Na PLUS - ceny biletów/karnetów, nagłosnienie, miła ochrona, normalna policja i catreing
na minus
    22-07-2009 10:34
anty nazi - Gość
w nawiazaniu do postu miaras na MINUS występ tej nacjonalistycznej trupy która zagrała w piatek o godz 16.
NAZI WON !!!!!!!!!!
cytując Wraszke
    22-07-2009 11:06
JJ - Gość
"w tym roku patronat nad Małą Sceną objął Piotr Stelmach prowadzący Offensywę w radiowej Trójce i mocno ogrywa kapele, które znalazły się w finałowej 10. tegorocznego festiwalu. Do tego należy dołożyć współorganizatora - firmę Red Bull, która przybywa na festiwal ze swoim autobusem pełniącym rolę Małej Sceny i tu uwaga - scena będzie ulokowana na jarocińskim rynku. To będzie - mam nadzieję - coś widowiskowego, coś nowego. Naprawdę ciężko jest promować młodych przez konkursy. Młodzi doskonale robią to w Internecie i właśnie w tym kierunku i tym tropem chcemy pójść. W tym roku kapele już nie przysyłały stosu płyt do biura, a po jednym pliku drogą elektroniczną. 
Z kolei pomysł na autobus wziął się stąd, że faktycznie nie sprawdziła się Mała Scena przy polu namiotowym. Chcemy pokazać młodych, bo i tak przecież gro osób spędza czas przed i popołudniowy na rynku, więc niech słuchają i zapamiętują nazw" - A WYSZŁO WIELKIE GÓW...
"A czy zapraszam kapele pod swój gust? Zdecydowanie tak, bo trudno, żebym zapraszał zespoły, które mi się nie podobają i uważam, że nie sprawdzą się na festiwalu takim jak Jarocin' - zły gust i egoizm
Poprawka
    22-07-2009 11:09
Korin - Gość
Mała poprawka i prosiłbym o sprostowanie kolega z wywiadu ma na imie Marcin a nie Michal.
The best!
    22-07-2009 13:15
kasia - Gość
Myslovitz był the best!!!Jak zawsze!!!
Naprawdę fajny festiwal
    22-07-2009 13:16
Sławek - Gość
Czesław, Peszkowa - super sprawa! Starocie rockowe typu Tilt, KNŻ trochę gorzej. Ale np. pastelowe malarzy fajne. Jestem za nową formułą. I mniej zespołów z zagranicy. Bo takich T(I)NC mało kto skumał, choć się bardzo starali
Hmmm... podsumowanie
    22-07-2009 15:04
Okiem niezależnym - Gość
1. Więcej polskich sprawdzonych zespołów (nawet niszowych i historycznych) z różnych gatunków - rock, punk, metal, reggae, alternatywa. Kto zna Dezertera, TSA i inne dobrze wie o czym piszę.
2. Mniej pseudogwiazd zamawianych na własne życzenie które pojęcia nie mają do kogo i po co grają. Jak można słuchać takich zaćpanych nieudaczników których zaproponowano w tym roku - może warto otworzyć się na Skandynawię i wschód ???
3. Przegląd kapel amatorskich - jak najbardziej tak !!! Najlepiej w amfiteatrze !!!
4. Większa mobilność strony internetowej !!! Przede wszystkim forum dla ludzi !!! W końcu to napędza festiwal i żyje swoim życiem !!!
5. Więcej wsłuchania się w głos publiki, a mniej ludzi od "promocji".
6. Wir... skąd ku..a on jest i jak może uważać się za eksperta !!! Swojego zespołu wypromować nie może a bierze się za poważne rzeczy !!!
7. Może w końcu w Jarocinie np. pojawiłyby się Dni Jarocina lub inne imprezy, które są w każdym mieście tylko nie tu od czasu festiwalu.
8. Był swego czasu taki chudy gość - nazywa się Wojewódzki - może do niego warto zapukać !!! Pamięta swoje korzenie doskonale - podejrzewam, że wypromowałby imprezę jak nikt inny !!! 
9. Ceny biletów - 40 zł/dzień i 70 karnet - racjonalna kwota dla przeciętnego uczestnika i tych spod "płotu" wg moich rozmów. 
10. Poza tym ogólny pozytyw i wsparcie w dalszych działaniach !!! Szacunek za poniesiony trud !!! Więcej pokory do samych siebie !!! (nie gwiazdorz Pan Panie Wir.) bo nie warto !!! Chcemy igrzysk i chleba !!! a nie paraolimpiady i sucharków ;-) Zacznijmy debatę już dziś jak wzbogacić imprezę przyszłoroczną !!! Może stałe forum ??? Kto podejmie temat ?? GJ ??? Proponuję cykl 1 artykułu w miesiącu na temat tego co się aktualnie dzieje, jakie plany ma Pan Wir..., co już zrobił, co planuje - na wzór ubiegłorocznych prób !!! Patrzmy wszyscy na ręce, bo mamy w tym nasz wspólny interes i wieloletnią dumę !!!
forum
    22-07-2009 15:21
miras - Gość
własnie, podczas poprzednich festiwali na oficjalnej stronie było czynne forum w tym roku niestety. chyba zbyt duzo krytycznych uwag było
kandydat
    22-07-2009 17:11
sarim - Gość
A ja proponuję, aby dyrektorem festiwalu 2010 został Pan Piotr Piotrowicz! 

Ma doświadczenie i żonę Beatę, która się na kulturze zna!

Podziękujmy Muchom!!!
opinia
    23-07-2009 10:47
jarociniak - Gość
[fragment usunięty przez administratora - niezgodny z regulaminem/netykietą]co do festiwalu to najlepszy byl s.p.Tadziu Borys,jak spiewal Whyski moja zono...pozdrawiam jarociniak.
opinia
    22-07-2009 17:43
haj - Gość
Dokładnie tak jak piszesz jarociniak, co jak co ale oby naczelny z żona nigdy nie połozyli na tym sojej łapy, bo będzie klapa!!!!!!!!!!!
piotrowicze
    22-07-2009 17:50
jerry - Gość
Beata odwaliła super akcje promocyjną z tym śmiesznym oranżadowym klubem w joku i tak jak szybko powstał tak chyba tragicznie zginął bo cisza jakaś nastąpiła. Państwo Piotrowicz niech ciągną jarocinkę i niech się broń boże nie pchają na wielką wodę, bo jeszcze wskrzeszą Scigacza na prowadzącego a tego moze tłum nie wytrzymac...
"Hmmm... podsumowanie"
    22-07-2009 20:24
jarocinforever - Gość
"Okiem niezależnym" wyjąłeś mi to z ust. Dla mnie może być karnet droższy, ale nie o mnie tu chodzi, z resztą się zgadzam. Dajcie nam dobrego polskiego rocka i inne zespoły na podobną nutę. Mała scena - musi być inaczej, ale nie wiem jak, może wcześniej i w necie, strona w necie - zgadzam się, ale teraz gazeta robi scenę konkurencyjną to może ta pociągnie klimat. Wir.. nie wyrabia, 100 koncertów w roku, jok, festiwal, internet - weźcie od niego zdejmijcie kilka obowiązków bo się chłopak wykończy.
dno
    22-07-2009 20:49
visek - Gość
Powiem tak Wojtek i Marcin (bo tak ma naprawde na imie poprostu sie piomylili) maja racje. Jarocin jest punkowym festiwalem. Zostawcie nam nas stary jarocin!! A gowna robcie sobie z innych festwiali. Jakby nie ten punkowy festiwal to prawie nikt by nie wiedzial ze miasto jarocin istnieje. Sory powiem tak mala scena to bylo posmiewisko zero pogo. sory ale macie doscyc swoich durnych festiwali by sobie wystepowaly popówki itp. Na duzej scenie no coz kilka fajnych polskich zespolow. Szanuje kazika ale trzeci raz z rzedu to troche przesadne. A te zagraniczne zespoly po co nam to mam ich gdzies jesli naprawde byly by to super zespoly to jeszcze ale wiekszosc pierwszy raz slyszalam. Bilety no chyba zart za rok ile bedzie 150 zl? Nie osmieszajcie sie organizatorzy bo az zal mi na to patrzec ale schodzicie na dol a z roku na rok coraz mjiej ludzi przyjezdza. Nie ma atmosfery. Jest wiele naszych lepszych starych zespolow ktorych chetnie posluchamy zobaczcie jak byl dezertyer ile ludzi wtedy bylo wogole w 2007 bylo duzo cale pole namiotowe zapelnione a teraz 1/4 :D jeszcze powiekszyli to pole namiotowe po co by sie bardziej osmieszyc:D jak bedzie tak jak teraz ze mase gwiaz zagranicznych to dajcie soibie spokoj bo ja napewno nie kupie karnetu i raczej sama nie jestem.
Hmmm... podsumowanie
    22-07-2009 21:38
Okiem niezależnym - Gość
Dwie sugestie o których zapomniałem: 
11. Pseudo zespół "Armii" na wejście czyli Persona Non Grata naprawdę można byłoby sobie podarować. Ciekawe czy wymusili siłą czy groźbą udział ? Z początku myślałem, że to tylko zbieg nazw zespołów, ale niestety. Z nimi jest tak, że "najgorzej jak się komuś coś wydaje..."
12. Obserwując różne inne festiwale dobrym rozwiązaniem jest tzw. "zalanie publiki" całą masą "tanich" rodzimych kapel... Punkowcy grają za niewygórowane stawki... dlaczego by nie rozpocząć koncertów wcześniej, np. od 14:00 i zwiększyć ilość zespołów - każdy mógłby wybrać wtedy to co lubi, bo miałby z czego wybrać. W tym roku anglosaskie wynalazki dominowały resztę, a chyba nie o to chodzi, bo to jest raczej niszowe w Polsce. Gdzie takie kapele jak legendy Woodstock-u ??? Sweet Noise, Hunter, Vader, Farben Lehre czy też legendy typu Dezerter czy Włochaty ??? Polecam przestudiować:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria: … 2y_rockowe
persona non grata
    22-07-2009 22:14
sst - Gość
no właśnie kto ich tam wpuścił,czy ten skinogangster z ohydnymi tatuażami uważający się za gwiazdę - armia - miał jakieś kwity na organizatorów, czy już w jarocinie nie ma lepszych kapel które grają ciekawsze dźwięki a nie ten toporny z durnymi textami o dzieciakach z ulicy pankoojopolo
więcej punka, więcej starych legendarnyc
    23-07-2009 10:53
jmjsz - jarocin - Gość
a nie gwiazdek zagranicznych, które nie dość ze są nietrafione to jeszcze przez ich obecność ceny biletów i karnetów są masakryczne
mała scena
    23-07-2009 15:31
pchełka - Gość
Jestem nieźle wkurzona,na organizatorów i ta mała psedo scene w krzakach...sory ,ale co to miało być???Kapele konkursowe nawet sluchaczy nie miały bo ktoś sobie wymyślił genialną godzinę rozpoczęcia konkursu o 10.00 rano.Co to miało być,żal mi tych kapel niedość,że mieli chwile, aby się pokazać bo ledwie 20 min.i po 3 numery,to jeszcze grali praktycznie dla nikogo...tyle szumu wokół konkursu zrobić wybrać 10 kapel z ponad 400 żeby im dać taką nagrodę i takie dziękuję!!!!masakra jakaś!powinni im to jakoś zrekompensować!tak uważam... a wy co o tym myślicie!?
mała scena
    23-07-2009 22:58
zub - Gość
Ja od 2 lat nie słyszałem kapel konkursowych. Może zrobić by grali od godziny np szesnastej do dziewiętnastej a później gwiazy i tak przez dwa dni?
Czy....
    25-07-2009 00:48
głupoty!!!! - Gość
Czy nikt nie rozumie???Ważne,że wladze i dyrektor peseudoJoku są zadowoleni,a Wy...???? możecie sobie pisać:)
IAMX na 6
    25-07-2009 12:42
Zuza Zahir - Gość
IAMX Spit it out

IAMX warty każdych pieniedzy -świetny koncert ,świetne show ,będę na długo pamiętać ich slowa ,obrazy ,dzwieki ,reszta zagraniczych gwiazd grała ,bez pomysłu ,wery i przekonia ...IAMX na 6 i super koncert to był, reszcie coś nie wyszło -raczej ...wiec moze jedna dwie gwiazdy zagraniczne się opłaca .
Z Polskich Myslovitz, Tilt było też na 6 i super koncert te 3 rzeczy będę pamietać z tego fesitalu ...choć na razie po reaktywacji najlepszy był Rok 2007 jeszcze to było za Marka Kurzawy ?
Zróbcie też coś z infrastrukturą, aby to dla mediów i tych zespołow nie była taka wiocha ,później sie dziwieć ,że ćpają czy głos tracą ,nie kazdy jest tak profesjonalny jak Tomek Lipiński czy Chris Corner i jego załoga z IAMX-u ,reszta to gwiazdy ale żle pojęte ...Wierszko może na problemy pogodzić pewne funkcje ale muzycznie jest obeznany ,tylko Polska to bieda ,w tym też często intelektualna, więć coś trudnego ,wybiegającego ponad przeciętność nie ma szans ,kraj szaraków .
Dzieci JArocina
    26-07-2009 15:09
Warto się uczyć - Gość
Powienien to być festiwal wolności ,energii i buntu a nie lansu i balansu .Władza z Jarocina - tak, ale nie jako główny i w sumie jedyny organiztor ? Dziennikarze nie mają wejscia do muzyków,nie mogą porozmawiać , ale wasz wice chodził jak naczelnik po swej zagrodzie.Coś sie wam poprzestawiało . 

http://www.youtube.com/watch?v=EN9EQdlb … re=related
Więcej punka w Jarocinie.
    28-07-2009 13:47
Janek - Gość
Takiej durnoty nie widziałem trzeci raz z rzędu występuje w Jarocinie na scenie KUMKA OLIK;ZAprosić można przecież KSU,BLADE LOKI,MASKOTKI ,REJESTRACJE inne podobne kapele.Przecież Jarocin to stolica polskiego punk-rocka.
jestem w szoku
    28-07-2009 19:37
Czytałem GJ - Gość
Tej Wy Ścigasz w gj nawet mądrze u was napisał o tym całym festiwalu ,taki polemiczy artykuł byłem w szoku ,że coś takiego do czytania i myślenia poszło w loklanej gazecie - szok normalnie szok. Troche się chwilami śmiałem ale ;-) bo czytająć -oczą nie widzę ,uszą nie słyszę , takie zmiany w Jarocinie .Szok ,ale pozytwy to był szok .Dajcie coś jeszcze takie ,może skonczy się to zakłamanie w pewnych dziedzinach życia publicznego tu u Was
porównanie.
    29-07-2009 11:24
marcin - Gość
Jesli ktos chce niech obejrzy sobie wszystkie filmy pt. DZIECI JAROCINA. i wtedy bedzie miał porównanie z czego słynął Jarocin a teraz juz wiekszosc nie chce przyjezdzac bo za drogie karnety i muzyka do bani.Co rok to gorzej.Brak punka,metalu i starego dobrego rocka.
hajku, niestety nie moje :(
    29-07-2009 22:59
klopers - Gość
"Bije piorun w domy, bije piorun w dęby, że też nie przyłoży Mopsikowi w z..y!"
Jeszcze bedzie Viktorai Jarocin
    01-08-2009 10:47
V - Gość
A gdzie takie gwiazdy jak np. VARIETE ?
Może niech raz powstanie Jarocin nie robiony przez dyletantów .
teraz
    01-08-2009 10:53
Viki - Gość
Teraz jak by krecili film to okazało by sie ,że Jarocin był ,jest i będzie ale tylko dzieki 1 osobie ,takie maly tyran kulturalny bardzo .Jarocin stary był femomentem ,bo to był festiwal muzyki i publiczosci a nie władzy ,czy jakieś 1 goscie .
teraz jest kocia muzyka
    01-08-2009 10:56
Gdzie ten Czad - Gość
Brak punka,metalu i starego dobrego rocka!!!! Dokładnie -tak ajk spiewał Waglewski !!! Gdzie ten jarocinski czad ?Czy kocia muzyka jest tu, aż tak potrzebna ?


Książka "GRUNT TO BUNT. Rozmowy o Jarocinie" najtaniej u wydawcy IN ROCK:
kliknij tu!!!

Offline

 


Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
serwis komputerowy siemianowice śląskie podkład podłogowy tłumacz przysięgły niemieckiego warszawa mokotów